10 Rzeczy których Twoje dziecko nie potrzebuje

Liczę do trzech

10 Rzeczy których Twoje dziecko nie potrzebuje

Jesteśmy zalewani reklamami. Wmawia się się nam miliony potrzeb : „kupuj”, „potrzebujesz”. „musisz to mieć”. Młodzi rodzice, bez doświadczenia kupują więc masę niepotrzebnych przedmiotów.  Sprzedawcy w sklepach również będą Was przekonywać do zakupów, a Ty pokornie kupisz większość z tych rzeczy bo: na dziecku się nie oszczędza! Jako, że mam spore doświadczenie opiszę Wam przedmioty bez których, moim zdaniem, możemy się  obejść. A do młodych/przyszłych  rodziców mam jedną radę : poczekajcie z zakupami większości rzeczy do czasu kiedy Wasze dziecko przyjdzie na świat wtedy kupicie to czego będzieci potrzebować a nie to, co ktoś Wam doradza lub reklamuje. 1. Podgrzewacz do mleka. Wiecie co to jest? Ale po co to? Nawet do końca nie rozumiem zasady działania tego czegoś… Helenkę karmiłam piersią więc co miałam tam podgrzewać? Lilę i Tytusa karmiłam swoim mlekiem które podgrzewałam w kąpieli wodnej na kuchence gazowej. Może to urządzenie dla tych którzy nie posiadają kuchenek? Nie wiem. Nie rozumiem. 2. Otulacze. Jest coś takiego na rzepy, taki kocyk skrzyżowany z rożkiem. Nie twierdzę że nie otulałam swoich dzieci, owszem otulałam ale kocykiem a w ciepłe dni pieluchą tetrową czy flanelowa….Wystarczyło. Nie potrzebowałam do tego dodatkowych osprzętów. 3. Sterylizator do butelek. Dlaczego wrzątek nie wystarczy? Sterylizowałam butelki i smoczki co jakiś czas wrzątkiem. Ileż można sterylizować butelki? Przecież świat to środowisko pełne bakterii, nie twierdzę żeby dawać je dziecku łyżeczkami ale serio wszystko sterylizować? A paluszki które trafiają do buzi? 4. Chodzik. Nie rozumiem jak to się dzieje, że mimo informacji, apeli ludzie nadal kupują dla swoich dzieci to urządzenie. Chodziki są NIEZDROWE!  5. Baldachim do łóżeczka. Czasami jak widzę wystawy dziecięcych łóżek to zaczynam się zastanawiać czym to dziecko ma oddychać? Po bokach osłonięte ochraniaczem, z góry baldachim zabierający resztki powietrza. Na samą myśl robi mi się duszno. 6. Kosz Mojżesza. Nie mam pojęcia gdzie mogłabym wykorzystać taki kosz. Dzieci nie wolno w tym przewozić, więc jedynie jako przenośne łóżeczko. Ale po co skoro mamy gondole do wózka? Moja gondolka miała również uchwyty po bokach więc można było ją przenosić. Jak sobie pomyślę jak długo niemowlę będzie z tego korzystało to tym bardziej dziwi mnie zasadność kupowania takiego kosza. Po drugie gdzie to trzymać? Łóżeczko drewniane, łóżeczko turystyczne, kołyska, kosz Mojżesza… 7. Fotelik Bumbo. Znacie to? Fizjoterapeuci patrząc na to i drapią się w głowę. Malucha nie sadzamy póki sam nie usiądzie. 8. Tłumacz płaczu niemowląt. Potrafi w 10 sekund odpowiedzieć dlaczego maluszek płacze. Czy ma mokro? Może jest głodny? Ciekawe co robi rodzic kiedy tłumacz pokazuje że dziecko ma mokro a pielucha jest w rzeczywistości sucha? Tragedia! 9. Podgrzewacz do chusteczek i pieluch. Tak, jest coś takiego…. Wiecie jak to jest, zimna pielucha może spowodować przeziębienie… 10. Ekspres do… mleka. Bajer co? Podstawiasz buteleczkę a ekspres zamiast kawki robi mleczko! To pewnie dla tych którzy ciągle zapominają proporcji, a może się mylę?   Nie twierdzę, że wszystkie te wynalazki to buble! Wierzę, że są rodzice którym się przydają i to może nawet bardzo. Ja jednak obyłam się bez nich. A Wy? Macie takie gadżety których nie polecacie?

Odwiedziny w szpitalu po porodzie. Czego bezwzględnie nie należy robić

Liczę do trzech

Odwiedziny w szpitalu po porodzie. Czego bezwzględnie nie należy robić

Oto mój apel. Chciałabym aby dotarł do wszystkich odwiedzających młode mamy w szpitalu. Położnicą byłam dwa razy. Za każdym razem pojawiał się ten sam schemat. Po oddziale, niczym pielgrzymi przewijali się odwiedzający. Tak, rozumiem, że bliscy chcą zobaczyć nowego członka rodziny oraz pogratulować młodej mamie, ale czy możemy przy okazji przestrzegać kilku prostych zasad? Pamiętajcie! Na oddziale, w pokoju gdzie leży Wasza młoda mama, leżą też inne kobiety. Odrobina empatii wystarczy do tego aby nikomu nie przeszkadzać i nikogo nie krępować. Zasadada numer jeden: Wyłącz dzwonek w telefonie! Pewnie dla Ciebie jest to znany i lubiany dźwięk ale nie koniecznie dla młodej mamy leżącej obok. Może śpi po wyczerującym porodzie, może odpoczywa, może w końcu zasnął jej maluszek? Wyłącz telefon a gdy chcesz przez niego porozmawiać wyjdź na korytarz. Zasada numer dwa: Rozmawiajcie przyciszonym głosem. Dlaczego? Serio myślisz że cała sala ma ochotę słuchać Waszych historii? O ciotce Geni, o probmelach w pracy, a już na pewno nikt nie chce słuchać jak się kłócicie lub głośno śmiejecie. Zasada numer trzy: Ogranicz wizyty do minimum. Wiadomo młody tata chce być w tym czasie przy partnerce ale czy konieczne są grupowe wycieczki całej  rodziny? Wyobraź sobie, że dziewczyna obok właśnie urodziła, leży w krępująco krótkiej koszuli nocnej, z obolałym kroczem, krwawi, ale musi iść do łazienki, jak myślisz czy paradowanie w tym staniem przed całą Twoją rodziną jest dla niej przyjemnościa? Jesli Twoi bliscy nie dadzą się przekonać i „muszą” przyjechać zabierz ich na korytarz, idzcie do bufetu. Poproś aby nie przychodzili wszyscy w tym samy czasie. Zasadna numer cztery: Nie siadamy na łóżkach innych pacjentek! Tak, nawet wtedy kiedy nie ma ich w tym czasie w pokoju! Zasada numer pięć: Nie rozmawiajcie o inncyh pacjentach. Myślisz że tego nie słyszą? Jesteś pewny? Nie wypytujcie też inncyh pacjententek o szczegóły ich porodu, historie życia… Zasada numer sześć: Nie zaglądajcie do łóżeczek innych dzieci. Nie wszyscy życzą sobie aby obca osoba oglądała ich dziecko. Nie komentujcie wyglądu innych dzieci. Zdania typu „ale to Pani dziecko małe”, „ale to pani dziecko grube” po prostu są nie eleganckie! Zasada numer siedem. Staraj się aby wizyty były jak najkrótsze. Pamietaj, że młoda mama niebawem wyjdzie ze szpitala, w domu możecie bez skrępowania spędzać razem czas. Szpital to miejsce odwiedzin, krótkich odwiedzin. Zasada numer osiem: Poproś rodzinę aby nie przynosiła przesadnej ilości jedzenie, które mocno pachnie. Cały dzień w oparach wędzonej kiłbasy nie należy do najprzyjmniejszych…. Zasada numer dziewięć. Po wyjściu rodziny wietrz (w miarę możliwości) pomieszczenie. Mocno wyperfumowani wujkowie mogą dać w kość Twojej koleżance z sali. Uwierz mi! Zasada numer dziesięć: Do szpitala przyjdz bezwględnie zdrowy! Tak, katar też zaraża! Nie musisz kichać bezpośrednio na inną osobę aby ją zarazić, zarazki, wirusy w małych pomieszczeniach roznoszą się szybko. Nie narażaj innych. Pewnie zastanawiasz się dlaczego to pisze. Wszystkie te zasady (prócz zasady numer sześć), podczas mojego którkiego pobytu na sali poporodowej, zostały złamane. Do łóżeczek moich dzieci nikt nie zaglądał bo ich zwyczajnie nie było przy mnie, ale nie ominęły mnie pytania: „a gdzie jest pani dziecko?”. Uwierzcie mi nie miałam w tym czasie ochoty opowiadać o tym co mnie spotkało przypadkowej osobie. Szanujmy nie tylko swoich bliskich ale w takiej sytuacji miejmy na uwadze również komfort innych osób.

Szał! Czyli budowa domu, trójka dzieci i branża budowlana

Liczę do trzech

Szał! Czyli budowa domu, trójka dzieci i branża budowlana

10 Powodów dla których nie powinnaś zachodzić w ciążę

Liczę do trzech

10 Powodów dla których nie powinnaś zachodzić w ciążę

Ciążowe zdjęcia którymi nie należy się inspirować

Liczę do trzech

Ciążowe zdjęcia którymi nie należy się inspirować

Liczę do trzech

Ahoj przygodo!

Torby spakowane, zakupy zrobione, samochód zatankowany, pogoda pierwsza klasa. Nic tylko ruszać w drogę. Nic tylko…. Lila i Tytusa od rana raczą nas mocą niespodzianek. Nie będę wchodzić w szczegóły dla tych co przed posiłkiem, jedno słowo: jest kolorowo. Bardzo. Helenka zdrowa ale nastrój ma kompletnie zrujnowany. Zamiast kąpieli w morzu mamy dziś bajkę na pocieszenie. Jak zwykle staram się znaleźć dobrą stronę tej małej katastrofy : dobrze, że choroba wyszła z nich teraz a nie podczas podróży. Mam nadzieję, że mimo wszystko wakacyjne przygody nadal przed nami, ale już takie zdecydowanie bardziej wesołe A u Was? Jak wakacyjne plany? Realizowane?

Perfekcyjnie niedoskonała

Liczę do trzech

Perfekcyjnie niedoskonała

Dlaczego doba jest taka krótka?

Liczę do trzech

Dlaczego doba jest taka krótka?

Nowy etap. Koniec przedszkola

Liczę do trzech

Nowy etap. Koniec przedszkola

Skąd się biorą dzieci?

Liczę do trzech

Skąd się biorą dzieci?

Była ze mnie idealna matka…aż urodziłam dzieci

Liczę do trzech

Była ze mnie idealna matka…aż urodziłam dzieci

Liczę do trzech

Zamiast klapsa

Dziś podsyłam Wam film  fundacji Dzieci Niczyje „Zamiast klapsa”. Ja wiem że wszędzie „trąbią” o tym żeby wychowywać dzieci bez przemocy, wiem też że wiele rodziców nie potrafi sobie inaczej radzić. Nie wie jak wychowywać bez przemocy. Ten filmik w sposób przyjazny prezentuje, jak radzić sobie z trudnymi zachowaniami małych dzieci. Rodzice mogą dowiedzieć się, jak nie stracić panowania nad sobą, gdy dziecko zachowuje się niezgodnie z ich oczekiwaniami oraz jak komunikować się z maluchem, by zachęcić go do współpracy. Zapraszam na film!  

Definicja własności

Liczę do trzech

Definicja własności

10 zdań które należy powiedzieć młodej mamie zamiast: „świetnie wyglądasz”

Liczę do trzech

10 zdań które należy powiedzieć młodej mamie zamiast: „świetnie wyglądasz”

Czy można wychować szczęśliwe dziecko?

Liczę do trzech

Czy można wychować szczęśliwe dziecko?

Liczę do trzech

Zdrada

Zdrada…. Samo słowo sprawia, że pojawiają się ciarki na plecach. Podejrzewam, że wiele z Was kiedyś poczuło smak zdrady….. Zastanawialiście się ile ludzi jest zdradzanych i nic o tym nie wie? Mówi się, że zdradzana żona dowiaduje się ostania Niee nie, nic nie sugeruje :). Ja często dowiaduje się o zdradach pewnie trochę z racji zawodu ale nie zawsze, również w życiu prywatnym słyszę o zdradzających się partnerach, o kryzysach, rozstaniach lub przebaczeniach. Niestety, zdrada jest dość popularnym zjawiskiem. Do zdrady przyznaje się  30% kobiet i 60% mężczyzn w Polsce. Jednakże procentowe szacowanie zdrady może się różnić w poszczególnych badaniach w zależności od tego jak zdrada jest definiowana. Okazuje się, że nie każdy ocenia te same zachowania w ten sam sposób. Pewni badacze interesowali się zjawiskiem zdrad a w szczególności tym czym dla badanych jest zdrada w związku. Badani byli w dużej mierze zgodni, że bardzo erotyczne i fizyczne zachowania mogą wskazywać na zdradę, a bardziej epizodyczne spotkanie są prawdopodobnie niewinne. Warto jednak zaznaczyć, że oceny te różniły się ze względu na płeć. Ciekawą informacją płynącą z tych badań jest fakt, że żadne zachowanie nie zostało ocenione na 100% i 0% co znaczy, że nie ma jednego uniwersalnego zachowania do którego wszyscy zgodziliby się, że jest to zdrada. Oznacza to, że są osoby dla których nawet relacja seksualna poza związkiem jest dopuszczalna ale i takie osoby dla których nawet rozmowa może oznaczać zdradę. Dlatego ważne aby na temat zdrady i jej definiowania przez partnerów w związku rozmawiać otwarcie,  po to aby żadna ze stron nie została przypadkiem zraniona. Czy dla Ciebie jest zdrada? Czy możesz wybaczyć zdradę w związku? Dla ciekawych tematu zdrady poniżej przedstawiam pełne zestawienie wyników badań. Uczestnicy badania oceniali procentowe prawdopodobieństwo, że dane zachowanie wskazuje na zdradę na skali 0% (nie zdrada) do 100% (zdecydowanie zdrada). Stosunek seksualny (prącie – pochwa) – 98% Stosunek seksualny (oralny) – 97% Wspólny prysznic – 96% Całowanie ust – 89% Wysyłanie nagich zdjęć – 88% Wysyłanie erotycznych SMS-ów – 83% Oglądnie razem filmów porno – 75% Spanie w jednym łóżku – 68% Trzymanie się za ręce -63% Dzielnie jednego pokoju w hotelu – 53% Tworzenie głębokiej więzi emocjonalnej – 52% Spędzanie dużo czasu razem – 52% Siedzenie na kolanach innej osoby – 52% Wyjście razem na oficjalne spotkanie – 43% Pójście razem na kolacje – 41% Rozmowy telefoniczne kilka razy w tygodniu – 40% Ofiarowanie 500zł innej osobie – 38% Całowanie w policzek – 37% Wspólne tajemnice – 37% Wpieranie innej osoby finansowo – 36% Przytulanie dłużej niż 10 sekund – 35% Dzwonienie do tej „drugiej” osoby kiedy pokłóci się ze swoim partnerem – 33% Zabieranie w podróż poza miasto – 33% Opowiadanie sprośnych dowcipów – 26% Dzwonienie do tej drugiej osoby kiedy ma problemy w pracy – 19% Przytulanie mniej niż 10 sekund – 12% Dawanie drugiej osobie 10 zł – 8% Zdjęcie do wpisu jest autorstwa mojej zdolnej siostry Aleksandry Nowickiej, a przy okazji zapraszam na  jej fan page

Liczę do trzech

Zoo

  Z okazji urodzin Lili i Tytusa wybraliśmy się do ZOO. Pogoda była cudowna co zachęciło wiele rodzin do spaceru wśród zwierząt. Kolejka do kas była kilkumetrowa a o zaparkowaniu samochodu można było pomarzyć. Mimo wszystko widok tylu rodzin bardzo mnie ucieszył oznacza to bowiem, że nie ma ich w centrach handlowych ;). Dla mnie ta wycieczka to był ogromny wyczyn ponieważ od dwóch dni walczyłam z anginą i wysoką gorączką. Na całe szczęście antybiotyki szybko postawiły mnie do pionu i choćbym miała łóżko zabrać ze sobą i tak bym poszła. Zapraszam Was na kilka zdjęć : Lila i Tytus w wygodnym wózku podziwiali zwierzątka, które nie zmieściły się w kadrze Helusia na huśtawce Spotkanie z gąską Uśmiech pod słońce nie jest łatwy Miało być ładne pamiątkowe zdjęcie a wyszło jak zwykle :) Jubilaci  

Moje szczęście 8 tygodni za wcześnie…

Liczę do trzech

Moje szczęście 8 tygodni za wcześnie…

O tym jak dzięki chorobie dzieci pozbędę się cellulitu

Liczę do trzech

O tym jak dzięki chorobie dzieci pozbędę się cellulitu

Od niedzieli w naszym domu mamy mały szpital i to wcale nie jest już zabawne. Lila ma anginę, Tytus zapalenie oskrzeli a Helena walczy z zapaleniem ucha. Oczywiście w sytuacji kryzysowej przypomniałam sobie o metodach jakimi leczyła mnie moja mama : bańki! Rozmawiałam o nich z pediatrą, która zachęcała mnie do zakupy twierdząc, że zabiegi bańkami warto,  w okresach przeziębień, wykonywać raz na dwa tygodnie aby wzmocnić organizm. Poszłam więc do apteki a tam farmaceutka poleciła mi chińskie bańki szczególnie dla małych dzieci. Ich zasada działania jest tak sama jak w przypadku baniek szklanych z tymże mają kilka dodatkowych atutów … Przyniosłam banki do domu i oczywiście rozpoczęłam od czytania ulotki i teraz uwaga: bańki te są znane jako pogromca cellulitu! Poprzez odpowiedni masaż ciała pomagają ujędrnić skórę a w konsekwencji pozbyć się mało estetycznej przypadłości. Oczywiście już wykonałam pierwszy masaż i to co mogę powiedzieć to to, że skóra po nim jest zaczerwieniona, sam zabieg może być mniej lub bardziej przyjemny w zależności od tego jak mocno przyssiemy bańkę do ciała (uwierzcie mi można nawet baaardzo mocno). Przeszukałam internet i okazuje się że jest to znana w świecie metoda i ma wiele bardzo dobrych recenzji. Co jeszcze może ta magiczna bańka? -Pomaga w przypadku astmy, zapalenia oskrzeli, zapalenia płuc, przeziębienia, zapalenia korzonków, schorzeń stawów, bóli mięśniowych.* -Za pomocą bańki można usuwać kleszcze oraz pozostałości jadu po ukąszeniu owadów.* Dużym atutem bańki w przypadku dzieci jest to, że stawienie baniek staje się zabawą, a dziecko z takimi bańkami na ciele nie musi leżeć (tak jak to jest w przypadku baniek szklanych). Stosowałyście terapię bańkami u swoich dzieci? Ja zamierzam ją wypróbować w końcu niewiele kosztuje a jeśli może pomóc to czemu nie? *informacja z ulotki producenta

Rodzeńtwo to samo zło!? Niekoniecznie

Liczę do trzech

Rodzeńtwo to samo zło!? Niekoniecznie

Matko! Dbaj o siebie!

Liczę do trzech

Matko! Dbaj o siebie!

Moje dziecko jest zboczeńcem!

Liczę do trzech

Moje dziecko jest zboczeńcem!

Matka jest winna

Liczę do trzech

Matka jest winna

Poranek, taki sam jak każdy od dwóch tygodni. Szybkie śniadanie z Helenką i Darkiem. Pożegnanie, pocałunek i bieg do szpitala na polną. Najpierw pan portier : „Ja, na neonatolgie”, portier zna twarze spieszących się mam które codziennie pokonują tę drogę. Wpuszcza. Schody, winda, dzwonek na oddział. Wpis do zeszytu odwiedzin i kilkuminutowe szorowanie dłoni i rąk aż po łokcie. W końcu głęboki wdech…. Pierwszy oddział: intensywna terapia – Tytus. Zanim wejdę szoruję ręce po raz kolejny. Skóra dłoni jest już sucha i miejscami poparzona od silnie żrących środków którymi co dnia je  traktuje. Ale to nic. Jest Tytus. Śpi. Podchodzi do mnie lekarka: „Pani Janiszewska, pani ma złą dietę co Pani je? Dziecko nie może zrobić kupki! Pani wie jak powinna wyglądać dieta matki? Syna pewnie boli brzuch!”  Myśli biegną w głowie, retrospekcja, co jadłam? Co piłam? Co ja do cholery zrobiłam swojemu dziecku? Jestem wściekła na siebie. Może to masło? Może pieczywo pełnoziarniste? W mojej diecie nie ma wiele. Nie mam kiedy jeść. Na oddziale nie można. Do domu wracam późno. Bliżej mi wyglądem do wychudzonej, wysuszonej  dziewczynki niż do karmiącej matki. Wielkość piersi zdradza tylko moją funkcje. Lila leży na innym oddziale. Biegnę pytać co u niej… Spotykam pediatrę i atakuję ją bez zapowiedzi „co u Lili? Jak brzuszek?” ” Pani Aniu”- słyszę w odpowiedzi, „bardzo dobrze! Pięknie! Przybiera na masie. Brzuszek? Super, żadnych powodów do niepokoju.” Czyli zła dieta poszła tylko w mleko dla Tytusa….? Takie historie to nie rzadkość. Postanowiłam zrobić rekonesans wśród innych mam. Mało kto wie jak ciężko utrzymać laktację gdy dziecko znajduje się na oddziale neonatologiczny. Gdy rodzi się skrajnym wcześniakiem. Wszyscy już na starcie w ciebie wątpią. Tak wczesny poród? Cesarka? Szanse na mleko? Odpuść sobie. Ja miałam mleko juz tego samego dnia po cesarce! Karmiłam tylko swoim mlekiem bliźnięta, nawet wtedy kiedy jedno było już w domu a drugie nadal na oddziale. Ja karmiłam swoim mlekieiem a mnie karmiono wyrzutami sumienia. Z jednej strony słyszałam że mleko matki najlepsze co możesz dać, z drugiej, że może żle się odzywiam, że mleko matki wcześniaka nie jest pełnowartościowe. Na oddziale neonatologicznym wymieniam się z innymi mamami doświadczeniami, wspieramy się i dzielimy historiami. Jedna wyjątkowo mnie wzruszyła. Mama Jasia. Jaś urodził się w 28 tygodniu. Jego mama wynajęła pokój przy szpitalu bo mieszkała daleko. Wracała do swojego rodzinnego domu raz na miesiąc. To jej pierwsze dziecko. Spędzała godzinę żeby odciągnąć małą buteleczkę mleka dla Jasia. Opowidziała mi, że pediatra zobaczyła jak je banana. Od banana są kolki. Na jej oczach wylała mleko dla Jasia do zlewu a mama Jasia popłakała sie z bezlilności. Nie chcę być orędowniczką złej diety. Wszystkie mamy dostają rozpiskę co jeść karmiąc piersią. Trzymają się tego mniej lub bardziej restrykcyjnie, ale stwierdzenie, że kłopoty zdrowotne dzieci są winą karmiącej matki jest dużą przesadą. Nikt nie pyta co jadłaś, nie pomaga, nie wspiera, zostajesz oskarżony i błyskawicznie osądzony. Jesteś złą matką. Co jest w karmieniu piersią takiego, że wzbudza takie emocje? Karmisz butelką – źle, karmisz w miejscach publicznych – jeszcze gorzej, jak już karmisz piersią to na bank masz złą dietę. Cokolwiek nie wybierzesz musisz wiedzieć: jesteś złą matką!

Liczę do trzech

Dlaczego boimy się sexu?

Dopiero od niedawna jestem blogerką i przestrzeń blogosfery dopiero poznaje. Niedawno chciałam aby mój blog został zawarty w wykazie innych blogów parentingowych. Niestety właściciel tegoż portalu odmówił mi ze względu na treści o tematyce seksuologicznej które nie pasują do kategorii parentingowej. No cóż, jego święte prawo. Przyjęłam odmowę z godnością. Jednakowoż zastanowiło mnie to, dlaczego blogi które opisują, prócz życia rodziny, również kulinaria, wakacje, restauracje i modę są parentingowe a mój niby nie? Dlaczego boimy się seksu? Śmiem twierdzić, że parenting ma więcej wspólnego z seksem właśnie niż z modą. Skądś się przecież te dzieci biorą! Żeby było jasne: nie miałam zamiaru na blogu promować pornografii! Jestem z wykształcenia seksuologiem a nie prostytutką (tak dla ścisłości). Czy jesteśmy aż tak pruderyjni, że słowo „seks” wywołuje w nas od razu niesmaczne skojarzenia? Śmieszą mnie telewizyjne debaty o edukacji seksualnej która powinna zaczynać się dopiero gdzieś w późnej podstawówce. Czymże jest więc wyjaśnianie dziecku gdzie ma swoje strefy intymne jak nie uświadamianiem swojej seksualności (płciowości)? Jak wyjaśniać różnice między chłopcem a dziewczynką, a w końcu jak odpowiadać na pytania skąd się biorą dzieci? (Ja akurat nie jestem zwolenniczką opowieści o kapuście ) To wszystko jest częścią naszej seksualności. Pięknym fragmentem naszego istnienia. Może tym postem narażę się na lincz, ale chciałabym żebyśmy wszyscy przestali się bać. Jesteśmy istotami seksualnymi od urodzenia! Nie nabywamy tego z czasem, nie uczymy się tego po prostu TO mamy. Chciałabym żeby dla wszystkich słowo „seksualność” budziła tylko dobre skojarzenia. Na moim blogu od czasu do czasu mogą pojawiać się treści związane z naszą seksualności jestem bowiem przekonana, że moi czytelnicy są otwarci, ciekawi świata i siebie.  W większości są już rodzicami, są w związkach miłosnych i nie zostanę ukrzyżowana za pojawiające się w tekście słowo „seksualność’

Jesteś w ciąży? Ubierz spadochron! ;)

Liczę do trzech

Jesteś w ciąży? Ubierz spadochron! ;)

Brzydkie dzieci

Liczę do trzech

Brzydkie dzieci

„Pani się tutaj nie zmieści” czyli słowa które najczęściej słyszy mama bliźniąt.

Liczę do trzech

„Pani się tutaj nie zmieści” czyli słowa które najczęściej słyszy mama bliźniąt.