Wolność słowa

MAŁE DRANIE

Wolność słowa

O księżniczkach raz jeszcze

MAŁE DRANIE

O księżniczkach raz jeszcze

Z uwagi na spore zainteresowanie ostatnim postem i burzliwą dyskusją pod nim postanowiłam dodać postscriptum. W tekście wiele wniosków mi umknęło, tudzież zostały one potraktowany bardzo pobieżnie.Myśl, którą chciałam przekazać zaczęła żyć trochę swoim życiem, na innych blogach również. W niektórych momentach rozumiana opacznie. Szkoda. Trzeba by było zapewne kilku ciekawych dyskusji by temat wyczerpać, nie zrobię tego ani dzisiaj, ani zapewne w najbliższej przyszłości, mam jednak głębokie przekonanie, że wiele z moich czytelniczek zrozumie o co mi chodzi. Feedback jaki otrzymałam po wpisie i cała nagonka na Barbie to rykoszet jakim oberwałam za niezbyt precyzyjnie sformułowane tezy, postaram się je wyłuszczyć teraz w punktach.1. Nie zgadzam się z tym, że zabawka nie ma wpływu na nasze dziecko. Ma i to znaczny."Toys form the building blocks for our child’s future. They teach our children about the world and about themselves. They send messages and communicate values. And thus, wise parents think about what foundation is being laid by the toys that are given to their kids."- cały tekst TU- dziękuję czytelniczce za podesłanie linku!Przy czym znaczenie ma nie tylko jakość zabawki, ale również ich ilość "I’m not anti-toy. I’m just pro-child."Spotkałam się z twierdzeniem, że nie ma znaczenia jaką lalkę kupimy dziecku, bo różne lale (czyt.lala o profilu Barbie i np. Lalanka) mogą przeżywać te same przygody, że to my dorośli widzimy w zabawkach ich charakter, dzieci nie.Nie zgodzę się.Może bardzo małe dziecko tego nie widzi, ale starsze już tak. Obserwuje to co jest na opakowaniu, w telewizji, bajkach, książkach, może ulec pewnym uproszczeniom. Zamiast np. bawić się w przeżywanie ciekawych przygód, może posadzić lalę przed TV, lub u manicurzystki, bo tak jest w reklamie, bo tak jest na opakowaniu. To co przekazuje nam produkt, to jest całokształt, to nie tylko wyobraźnia dziecka. W pewnym sensie jest ona ograniczana przez zabawkę, jej charakter. Od dawna wiadomo, że dzieci najlepiej bawią się patykiem, on nie jest niczym ograniczany. Nie są nałożone na niego żadne komercyjne hasła, historie, przeznaczenia wymyślone przez producenta.Lalka Barbie czy Angry Birds czy cokolwiek, co jest mocno nastawione na konsumpcjonizm, marketing może wpływać na kierunek, kształt zabawy. Możecie się ze mną nie zgadzać, ale zastanówcie się jaką myśl będziecie mieć gdy zobaczycie lalkę w butach na obcasie, wymalowaną, ubraną w obcisłą mini. Czy od razu pomyślicie, że ta lalka może przeżywać niezwykłe przygody w dżungli, wspinać się na drzewa, nurkować? Wiem, powiecie, że tak, ale nasz umysł ma jednak tendencję do uproszczeń, szufladkowań, stereotypowego myślenia. To jest złe, ale tak właśnie jest. Zatem lalka wyglądająca jak dziunia, w pierwszej chwili otrzyma od nas łatkę dziuni i taką będzie pełnić rolę. Może nie zawsze, ale w większości tak.Czy dziecko wie, że dziunia to dziunia? Nie, ale się dowie i to szybko. Od kogo? Od nas samych, nawet nieświadomie przekazujemy dzieciom takie komunikaty. A jeśli mamy na siłę udawać, że dziunia nie jest dziunią tylko równą babką z mnóstwem aspiracji, ról i przygód, to po co ta cała mistyfikacja? Może lepiej kupić lalkę, która będzie miała więcej zewnętrznych predyspozycji do działania, a nie do bierności. To nie jest paszkwil na lakę Barbie, bo wiem, że są Barbie w strojach moro, jeansowych kieckach i pewnie w trampkach i OK. Barbie to tylko nazwa, zaznaczam po prostu pewien typ.2. Chodzi o to by zabawką bawić się mądrze. Tak jak napisała Agata zabawa samochodami też może być głupia jeśli będziemy robić nimi same wypadki. Oczywiście. Przyklejanie łatki łobuza chłopcom też jest niewłaściwe. Tak jak dziewczynka może się bawić samochodami, tak chłopiec może bawić się lalkami, byle to nie było bezmyślne niszczenie. Tutaj wielka rola rodziców by trochę ukierunkować zabawę, czasami trzeba dziecku pokazać jakie możliwości daje zabawka, a czasami dziecko samo już przypisuje mu rolę, przeznaczenie. Czyt.punkt pierwszy.3. "Wciskanie dzieci w stereotypy związane z ich płcią to ograniczanie rozwoju ich osobowości" - napisała mi na Instagramie Monika. Nieważne czy będą to lalki czy samochody. Jak słusznie zauważyła Monika :"inwestując w samochód dla Heli inwestujesz w pełnię jej człowieczeństwa, a nie dając lalki czy stroju księżniczki nie umniejszasz jej kobiecości w przyszłości." Krótko mówiąc daję jej wybór. Nie ograniczam jej, bo lalek ma pod dostatkiem, ale do niczego jej nie zmuszam.Kupując dziewczynkom tylko dziewczyńskie, słodkie, lukrowane zabawki w pewnym sensie ograniczamy ich rozwój. Wiem, że panuje przekonanie, że dziewczynka z założenia ma być księżniczką. Nie chodzi jednak o grunge księżniczkę w wymiętej koszulinie ( takie kocham ), ale taką słodko pierdzacą. Kupujemy jej gadżety, by tylko weszła w tą rolę. By nieco przypodobać się opinii społeczeństwa. Nikogo nie oskarżam, mało tego, przyznam się Wam do czegoś. Sama padłam ofiarą stereotypów i uprzedzeń.Oto przykład: W piątki Hela może zabrać do przedszkola jakąś zabawkę. Pytam co bierzemy, Hela na to, że książkę.Oczywiście wybrała książkę o rycerzach i smokach. Skrzywiłam się nieco, ale nie dlatego, że ona to wybrała, ale że może narazić się na ostracyzm w przedszkolu. Być może dziewczynki przyniosą swoje piękne, różowe lale, a ona tak z tą książką? Próbowałam wcisnąć jej lalę. Mamy taką jedną w różowej bluzeczce w kropki. Bałam się, że może poczuć się wyobcowana, może być jej przykro. Hela oczywiście postawiła na swoim, zabrała książkę. Kiedy ją odbierałam z przedszkola, rozpaczliwe patrzyłam na kilka lal z bujnymi lokami, przyniesionymi przez inne dziewczynki i zastanawiałam się jak sobie z tym poradziła moja nonkonformistka. Nie wiem, dowiem się pewnie za 20 lat ;)Nie należy jednak nikogo szufladkować, stygmatyzować, ograniczać. Dziecko powinno mieć wybór. Ułatwieniem jest nadanie dziewczynce roli księżniczki, ale ona powinna wiedzieć, że może być kimś więcej. Może być inżynierem, strażakiem, może byc tancerką, wróżką, żabką, króliczkiem, a może po prostu dzieckiem bez tego całego naddatku, pod którym tylko nagina się jej samoświadomość i osobowość. Może niech dziecko będzie sobą, Zosią, Kasią, Lucynką ( ktoś jeszcze tak nazywa dzieci?), Marysią, a nie jakąś tam dziwną postacią, za którą stoi cały zastęp zabawkowych odpowiedników.Tyle chyba w tym temacie. Mam nadzieję, ze nikogo nie uraziłam, nie było to moim zamiarem. Czy chociaż trochę wyjaśniłam/wyczerpałam temat?fot. chomikuj.pl

W pogoni za życiem

MAŁE DRANIE

W pogoni za życiem

Moja córka nie chce być księżniczką!

MAŁE DRANIE

Moja córka nie chce być księżniczką!

Birthday party

MAŁE DRANIE

Birthday party

Pasja

MAŁE DRANIE

Pasja