Moje książki na Światowy Dzień Książki

Books and Babies

Moje książki na Światowy Dzień Książki

Przepis na Zbrodnię prawie doskonałą

Books and Babies

Przepis na Zbrodnię prawie doskonałą

Kiczowata obyczajówka? Jakie są powieści Fleszarowej-Muskat

Books and Babies

Kiczowata obyczajówka? Jakie są powieści Fleszarowej-Muskat

Dwa lata blogowania. Czy będę robić to dalej? Konkurs

Books and Babies

Dwa lata blogowania. Czy będę robić to dalej? Konkurs

Słodko-gorzki Kolor jej serca

Books and Babies

Słodko-gorzki Kolor jej serca

Historia ślimaka, który odkrył znaczenie powolności

Books and Babies

Historia ślimaka, który odkrył znaczenie powolności

Dlaczego Katarzyna Targosz napisała bajkę o aniołku

Books and Babies

Dlaczego Katarzyna Targosz napisała bajkę o aniołku

Zabawy z Nelą Małą Reporterką

Books and Babies

Zabawy z Nelą Małą Reporterką

Jak wytrzymać Rok w Delhi

Books and Babies

Jak wytrzymać Rok w Delhi

Chcesz moje książki? Wymień się + Linkowe Party

Books and Babies

Chcesz moje książki? Wymień się + Linkowe Party

30 książek, które przeczytałam w trzy miesiące

Books and Babies

30 książek, które przeczytałam w trzy miesiące

Aniołek Gabryś i Szymek Rozrabiaka. Premiera pod moim patronatem + Konkurs

Books and Babies

Aniołek Gabryś i Szymek Rozrabiaka. Premiera pod moim patronatem + Konkurs

Znasz historię cudu w Chille?

Books and Babies

Znasz historię cudu w Chille?

Kogo polecam w Share Week 2016

Books and Babies

Kogo polecam w Share Week 2016

Przeczytaj&Podaj dalej! Wymień się książkami

Books and Babies

Przeczytaj&Podaj dalej! Wymień się książkami

Jestem książkowym chomikiem. Nie lubię pożyczać książek, nigdy nie wyprzedawałam swojej biblioteczki. Kolekcjonuję i z radością patrzę, jak moje zbiory się powiększają. Jednak na półkach stoją takie egzemplarze, które nie się mi potrzebne. Albo zaczęłam je czytać i nie pochłonęły mnie, albo nie leżał mi gatunek lub treść. Właśnie te tytuły wystawię do wymiany 1 kwietnia, kiedy rozpocznie się książkowy projekt pt. Przeczytaj&Podaj Dalej, jaki organizujemy z Magdaleną z Save the Magic Moments. Dołączcie do nas!Pomysłodawczynią całego przedsięwzięcia jest Magda i to ona namówiła mnie, gromadzącą książki, do zorganizowania wspólnego projektu. Przyznałam jej rację - przecież na półce u mnie mnóstwo książek, do których nie wrócę albo których nie dokończyłam. Może ktoś chciałby je przeczytać, a u mnie zajmują tylko miejsce? Może komuś sprawią radość? Może ktoś od dawna chciał je mieć?Już teraz myślę o kilku tytułach, które mogłabym oddać w dobre ręce. Są to książki nowe, niezniszczone (lub tylko po jednym czytaniu), i z klasyki literatury, i obyczajówki. Zobaczycie je 1 kwietnia.A teraz przejdźmy do szczegółów.Na czym polega projekt "Przeczytaj&Podaj Dalej"?Czy w Twojej biblioteczce stoją książki, które pokrywa warstwa kurzu? Czy sięgniesz ponownie po te, które już raz przeczytałaś/eś? Może chciałbyś wymienić się nimi? Zamiast wydawać pieniądze na kolejne pozycje, chcemy wypromować akcję wymieniania się książkami!1 kwietnia zajrzyj koniecznie do mnie i na blog Magdy - Save the Magic Moments Aż do 22 kwietnia będzie u nas trwać międzyblogowa akcja, w której weźmie udział kilkunastu blogerów (a może i więcej). Znajdziesz tu linki do wszystkich z nich. Każdy bloger przygotuje wpis i pokaże książki, które chętnie odda. Wystarczy, że napiszesz komentarz do wpisu z interesującą Cię książką, zaproponujesz w zamian jakiś tytuł ze swojej kolekcji, a szczegóły omówicie już między sobą.W wymianie może wziąć udział każdy. Śledźcie też wydarzenie wymiany na FB. Zapiszcie się na nie:-)Mamy nadzieję, że nasza akcja się powiedzie, weź w niej udział.Zapraszamy!Jeśli macie pytania, chętnie z Magda na nie odpowiemy.

Niemapa, czyli dziwny przewodnik po Rzeszowie

Books and Babies

Niemapa, czyli dziwny przewodnik po Rzeszowie

Pisanki ze styropianu. Nasze handmade na Wielkanoc

Books and Babies

Pisanki ze styropianu. Nasze handmade na Wielkanoc

Jak zostałam dziennikarką

Books and Babies

Jak zostałam dziennikarką

Wiersze o Wielkanocy, których na pewno nie znasz

Books and Babies

Wiersze o Wielkanocy, których na pewno nie znasz

Czy Wam też czas płynie tak szybko? Dopiero co pakowałam bombki z choinki do pudełka, a już nadchodzi pora, żeby wyciągnąć ozdoby wielkanocne... Wielkanoc tak blisko! To dobry moment, że pokazać Wam kilka wierszy o Wielkanocy. Poezja wielkanocna jest piękna, subtelna i bardzo różnorodna. Przewertowałam ostatnio kilka tomów wierszy i wybrałam kilka utworów, które - przynajmniej dla mnie - są źródłem poetyckich wzruszeń. Jestem ciekawa, czy je kiedykolwiek czytaliście, bo ja trafiłam na nie niedawno.Na blogu kilkakrotnie wspominałam o motywie Wielkanocy w poezji. Pierwszy raz, tuż po założeniu bloga, w kwietniu 2014 roku. Wtedy podzieliłam się z Wami wierszem Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego pt. "Wielkanoc mojej córki" Nadal jest dla mnie numerem jeden i już na zawsze będzie mi się kojarzył z chwilą, kiedy moja mała dziewczynka była Kirą z tego wiersza. Rok temu, w wirze przedwielkanocnych przygotowań znalazłam chwilę, by pomiędzy wypiekami i sprzątaniem, poczytać wiersze, a potem pokazać je Wam. Napisałam post o poezji wielkanocnej, który w ciągu doby został przeczytany rekordową - jak na mój blog - ilość razy. Tym samym uznałam, że nawet w dobie, kiedy ludziom często sprzedaje się tylko blichtr, są osoby, które szukają wrażliwości i wzruszeń. Może szukacie takich wierszy, żeby ich fragmenty dołączyć do świątecznych życzeń? Dlatego teraz, kiedy nie dopadła nas jeszcze gorączka przygotowań, proponuję parę chwil z poezją o Wielkanocy. Wyszperałam kilka wierszy związanych z tymi świętami.1. Kazimierz Przerwa Tetmajer- Zmartwychwstały Spokojność senna i milczeniew srebrnej melodii księżycowejna nieskończone szły przestrzenie,ciche na wzgórzach snując cieniei zatapiając się w parowy.Wysoko kędyś po gór zboczyksiężyc złociste słał mgławicepłynąc w otęczy mgieł przezroczeji po odległej mórz roztoczywiódł tęskne, lśniące swe źrenice.Świat w nocnym chylił się omdleniuw zadumy sennej głuche toniei tylko kwiaty w zwiewnym tchnieniubłyszczącym w nieba zamyśleniudalekim gwiazdom słały wonie.I była cisza i pustkowiedokoła grobu w ścianie skalnej;posnęli twardym snem stróżowie,wziąwszy swe tarcze za wezgłowie,z grot dzirytów błyszczał stalny.Wtem wieko z głazu wstecz opadłoi na księżyca światło białez twarzą śmiertelnie wyszedł zbladłąChrystus owity w prześcieradłoi o grobową wsparł się skałę.I jakby odchodziły owemoce, co Go zbudziły w grobie,pochylił z wolna na pierś głowęi siadł na wieko grobowcowe,czoło swe kryjąc w dłonie obie.Na jego barki i na włosypadała jasność złotą smugąi kilka kropel świetlnej rosyrzucały nań naskalne wrzosy...siedział i patrzał w pustkę długo.Na ciemnym niebie gwiazdy zbladłya skraj się wschodu już zabiela,On jeszcze siedział w sen zapadły - -i na zroszoną ziemię padłydwie gorzkie łzy Odkupiciela.2. Maria Konopnicka - Zadzwoniły już dzwony Zadzwoniły już dzwony, dzień nastał wesoły. Pod święconym pieczywem uginają się stoły. Leży jajko święcone malowane farbami – kto też dzisiaj tym jajkiem będzie dzielił się z nami? A więc ojciec i matka – oni pierwsi najpewniej, potem bracia i siostry, i sąsiedzi i krewni, Potem … nie wiem kto dalej, a odgadnąć to sztuka może jakiś gość z drogi do drzwi chaty zapuka. Może dziadziuś zgrzybiały, co się modli w kościele? To się także tym jajkiem z biednym dziadkiem podzielę. 3. Konstanty Ildefons Gałczyński - Dzieci na Wielkanoc Dzieci na Wielkanoc są inne niż zazwyczaj, W dzieciach na Wielkanoc jest moc tajemnicza, Dzieci na Wielkanoc Wstają bardzo rano I pytają: - Dlaczego dzwony tak głośno krzyczą?Dzieci na Wielkanoc mają czerwone usta, Czerwonymi ustami plotą różne głupstwa: Czy strażak śpi na wieży, Czy słońce to jest księżyc I dlaczego hiacynty zaglądają w lustra. Ty dzieciom na Wielkanoc odpuść wszystkie winy:Że rozlały atrament, że zbiły słoiki -Gdy tak smacznie śpią nocą,Nie dziw, że we dnie psocą,Że wciąż w ruchu są, jak małe listeczki brzeziny. Ty także byłeś mały. To historia dawna, Powiadasz. Ja rozumiem - dzisiaj nosisz krawat, Parasol i notesik, Ale gdyś jest wśród dzieci, Czy nie jesteś znów dzieckiem, powiedz, czy nieprawda? Widzisz, ten świat jest wciąż niedoskonały: Jednym ciągle zbyt groźny, innym wciąż zbyt mały -Ale wiedz: ciemne drogi, Troski, trudy i trwogi -Że dzieci, zawsze dzieci w nim opromieniały. I jeszcze jedno cierpkie słówko jegomości Podrzucę na odchodnym, z sympatii, z miłości:Że gdy dzieciom, mój panie, Zechcesz kropnąć kazanie, Zaczynaj od kazania do własnych słabości.4. Konstanty Ćwierk - Chrystus zmartwychwstaje Mroźnych się wichrów przerwały podmuchy,śniegowa wydma, jak przykry sen, taje.Precz odrzuciwszy grobu kamień kruchy,Chrystus zmartwychwstaje.Słońca promienne, złotem lśniące włóczniebiegną z błękitów oświetlać rozstaje.ludzkość wiosenne czary wita hucznie...Chrystus zmartwychwstaje.Zwycięstwo Prawdy bije w serca ślepych,kiedy do walki z mrozem kłamstwa stajei gdy roztacza wszechmiłości przepych.Chrystus zmartwychwstaje.Wieczna to walka! Choć zło się rozplenii mrozem zetnie szemrzące ruczaje,wierzmy, że przecie wśród złotych promieniChrystus zmartwychwstaje.Znacie inne wiersze o takiej tematyce? Podajcie tytuły:-)

Inspirujące kobiety-pisarki, czyli literatura prawdziwie piękna

Books and Babies

Inspirujące kobiety-pisarki, czyli literatura prawdziwie piękna

Jaka byłaby literatura, gdyby kobiety nadal nie mogły publikować? Byłaby dużo uboższa i - niczego nie odmawiając panom - zdecydowanie mniej piękna:-) Wprawdzie nie dzielę literatury na pisaną przez mężczyzn i pisaną przez kobiety, ale jestem przekonana, że kobiety wnoszą do swoich tekstów to "coś", dzięki czemu świat na co dzień jest... piękniejszy. Dziś chciałam pokazać Wam kilka kobiet, które - moim zdaniem - w mniejszym lub większym stopniu zrewolucjonizowały literaturę i mogą nas inspirować. To moje subiektywne zestawienie, dlatego zapraszam Was do dyskusji!  J. K. RowlingJ.K. Rowling (ur. w 1965 r.)Przykład kobiety, która nie dość, że napisała i wydała wspaniała książkę i jej kolejne części, to jeszcze zbiła na tym majątek. W 2012 roku majątek pisarki szacowano na ok. 560 mln funtów, liczba sprzedanych egzemplarzy "Harry'ego Pottera" wynosi ponad 450 milionów. Nie czytałam tego największego dzieła J.K. Rowling. Może kiedyś po niego sięgnę, kto wie? Mam za sobą za to "Trafny wybór" - książkę dla dorosłych czytelników. Mimo że przez pierwsze 30-50 stron z trudem poruszałam się w fabule i ciągle wracałam do poprzednich stron, żeby nie pogubić się w wątkach, uważam ją za naprawdę znakomitą powieść. Podziwiam J.K. Rowling za ogromną wyobraźnię i umiejętność przeniesienia jej na papier. Cenię ją też jako filantropkę, która sporo swoich pieniędzy przekazała na cele charytatywne.  Oriana FallaciOriana Fallaci (1929-2006)Dlaczego podziwiam Orianę Fallaci i jak mnie inspiruje? Fallaci to legenda dziennikarstwa. Do wywiadów przygotowywała się tygodniami, miesiącami. Czytała i poszukiwała informacji o rozmówcach, gdzie tylko się dało. Jej wywiady trwały po kilka godzin; spisywanie ich - odpowiednio dłużej. "W tym czasie zużywam mnóstwo energii, tracę więcej wagi niż bokser na ringu" - mówiła. Podziwiam warsztat pracy Oriany, jej organizację, zdyscyplinowanie, poświęcenie. Jest niedoścignionym wzorem jeśli chodzi o warsztat. Miała też wiele cech, które powinien posiadać dziennikarz: upór, konsekwencja, odwaga... Fallaci pisała nie tylko reportaże i przeprowadzała wywiady. Opublikowała kilka książek, m.in. "List do nienarodzonego dziecka" (1975), "Mężczyzna" (1976) "Inszallah" (1990), "Wściekłość i duma" (2001), "Siła rozumu" (2004) i "Kapelusz cały w czereśniach" (2008). Orianie Fallaci i jej biografii poświęciłam osobny post - przeczytajcie  Agatha ChristieAgatha Christie (1890-1976)Nie mogę zbyt wiele powiedzieć na temat pisarstwa Agaty Christie, bo przeczytałam tylko... dwie jej książki. To skromny wynik, biorąc pod uwagę fakt, że Christie napisała kilkadziesiąt książek, które są klasykami gatunku. Christie jest najbardziej znaną na świecie pisarką kryminałów oraz najlepiej sprzedającą się autorką wszechczasów. Po angielsku wydano ponad miliard egzemplarzy! Jej książki tłumaczono na 45 języków. Kryminał uchodzi w literaturze za gatunek gorszego sortu, ale niech napisze dobry kryminał ten, kto tak twierdzi. Christie była w nich genialna (ja za nic nie mogłam domyśleć się, kto zabił!) A skąd czerpała inspiracje do kolejnych książek? Mówiła, że myśli o morderstwie nachodzą ją... podczas zmywania;-) Parafrazując, codzienne czynności gospodyni domowej mogą być naprawdę inspirujące! Dziewczyny, jeśli chcecie pisać, wyrzućcie zmywarki:-)P.S. Wiedzieliście, że w1951 roku wszystkie książki Christie były w Polsce objęte zapisem cenzury? Co to były za czasy, że kazano je usunąć z bibliotek...Astrid LindgrenAstrid Lindgren (1907-2002)Wiecie już, że uwielbiam twórczość Astrid Lindgren. Na blogu pisałam o niej klika razy, wspominając o jej dziennikach z II wojny światowej, o "Pippi Pończoszance" czy opowiadaniach . Lindgren jest autorką ponad 20 powieści i zbiorów opowiadań dla dzieci, także słuchowisk radiowych i sztuk teatralnych; książki o Pippi przetłumaczono na 73 języki! Cenię pisarkę za to, że stworzyła na tyle uniwersalne historie, które dziś dzieci mogą czytać swobodnie (może z małymi objaśnieniami rodziców) na całym świecie. Twórczość Astrid Lindgren dla najmłodszych opiera się na kilku fundamentalnych wartościach: dobroci, miłości, przyjaźni, ufności. Dla wielu z nas, dorosłych, wspomnienie "Dzieci z Bullerbyn" jest wspomnieniem dzieciństwa.  Stanisława Fleszarowa-MuskatStanisława Fleszarowa-Muskat (1919-1989)Biję się w piersi, że tak niesłusznie oskarżałam Fleszarową - Muskat o tanie romansidła. Zupełnie nie wiem, na jakiej podstawie. Pamiętacie mój wpis o  100 najpiękniejszych książkach o miłości?  Asia z bloga Z filiżanką kawy zgłosiła do rankingu książkę tej pisarki - "Stangret jaśnie pani'. Ponieważ wiedziałam, że pisarka urodziła się w Siennowie na Podkarpaciu, postanowiłam co nieco poszperać i wyszperałam... biografię pisarki. Jestem w trakcie lektury "Na fali" i wkrótce przybliżę Wam postać Fleszarowej-Muskat i jej powieści, które kupiłam specjalnie po to, żeby przekonać się o poziomie jej pisarstwa.  Podziwiam Fleszarową-Muskat, bo... jest autorką ponad 700 różnych tekstów!!! I większość z nich opublikowano! Oczywiście, jej książki to obyczajówki dla mas, ale czytelnicy kochali jej powieści i przez to uwielbienie pisarka nie była zbyt lubiana w swoim środowisku. Nie pamiętam tych czasów, ale podobno kiedyś pojawienie się na rynku książki jej autorstwa było prawdziwym wydarzeniem. Książki Fleszarowej-Muskat to książki o szerokiej palecie emocji, nie tylko o miłości - jak wcześniej sądziłam. Pisarka była też działaczką PZPR, staram się jednak nie oceniać jej twórczości przez ten pryzmat.Fot. Wikipedia/Pixabay.Jest wiele inspirujących pisarek - w tym zestawieniu ujęłam tylko pięć, choć tę liczbę mogłabym co najmniej potroić. Chciałabym, żebyście w komentarzach podali nazwiska tych, które uważacie za wpływowe, ważne w świecie literatury. Koniecznie napiszcie też - dlaczego.

Ile jest prawdy w powiedzonkach o zwierzątkach?

Books and Babies

Ile jest prawdy w powiedzonkach o zwierzątkach?

Przeczytaj moje opowiadanie

Books and Babies

Przeczytaj moje opowiadanie

W otchłani laptopa znalazłam stare opowiadanie. Napisałam je kilka lat temu. Dlaczego i dla kogo, dokładnie nie pamiętam, poza tym, że ważną rolę grały w nim Bieszczady i... anioły. Kiedy zapytałam Was na Facebooku, czy opublikować je na blogu, wszyscy zgodnie odpowiedzieli: publikować! Komentarz p. Ani Sakowicz przechylił szalę na waszą stronę. Na moją uwagę, że nie jest to opowiadanie na miarę Hemingwaya, pisarka odpowiedziała, że na miarę Hemingwaya był tylko Hemingway i trzeba tworzyć własną miarę. To zdanie pozbawiło mnie dalszych wątpliwości. Publikuję. Raz kozie śmierć.Dziś ten tekst napisałabym trochę inaczej. Zdecydowałam się niewielką korektę i wyrzuciłam wiele zbędnych słów. Treść i konstrukcję pozostawiłam bez zmian. Przeczytajcie i skomentujcie. Wasze opinie i uwagi będą dla mnie bardzo cenne. Może dzięki nim nauczę się czegoś więcej? A teraz pora na lekturę opowiadania, które wtedy zatytułowałam:Krople potu spadały wprost pod tapery Marceliny. Bezszelestnie, z matematyczną dokładnością, pomiędzy mikroskopijne ziarnka kurzu, nie czyniąc krzywdy nikomu ani niczemu, choć Marcelina wolałaby, aby miały siłę rażenia granatu. Gdyby tak mogły z hukiem rozerwać kamień tkwiący w miejscu, skąd jeszcze rok temu dobiegało radosne kołatanie… Duszny lipcowy poranek nie sprzyjał górskim włóczęgom, ale wiedziała, że jeśli dziś nie przejdzie tego szlaku, dłużej nie wytrzyma. Tu na zawsze coś się dla niej skończyło.***Od kilku miesięcy nie mogła normalnie funkcjonować. Każdy, najmniejszy wysiłek wywoływał ataki duszności. Głowa ciążyła tak, że nie była w stanie nosić jej w chmurach, jak wcześniej. Kraków przesiąknięty gęstym powietrzem tylko pogarszał jej stan. Z dnia na dzień czuła się coraz gorzej. - Idioci - komplementowała lekarzy i innych specjalistów, którzy chcieli jej pomóc. Konsekwentnie odmawiała przyjmowania jakichkolwiek leków i ziół jakby w obawie, że mogą coś zatrzeć w jej pamięci.- Spróbujemy hipnozy, na pewno pomoże - filigranowa psycholożka, do której niemal siłą zaprowadził ją Marek, wyprostowała się i zdecydowanym ruchem wygładziła różową sukienkę. - Zaufaj mi, możemy zacząć zaraz - zdążyła pogłaskać Marcelinę po ramieniu, jeszcze zanim ta schyliła się po torebkę i zniknęła w drzwiach. Marek upierał się przy masażach, więc kilka razy w tygodniu po południu do ich mieszkania przychodziła dziewczyna, ciesząca się najlepszymi referencjami wśród krakowskiej elity. Masaże trwały już trzeci miesiąc, ale mięśnie Marceliny wydawały się jeszcze mniej rozluźnione niż na początku. Półgodzinne spotkania mijały w niezręcznej ciszy, po tylu wizytach masażystka coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że masuje zupełnie obcą osobę, choć nigdy nie miała problemu z nawiązywaniem przyjaźni z klientkami. W obecności Marceliny konsekwentnie milczała, robiąc tylko to co do niej należy. Miała wrażenie, że nie potrafiłaby z nią znaleźć wspólnego tematu. Dziwny spokój i chłód jasnych oczu Marceliny już przy pierwszym spotkaniu na dobre zasznurował usta masażystce. Nie wiadomo, która z nich była bardziej spięta. Ponieważ dobrze znała Marka, nie śmiała odmówić, gdy poprosił ją o pomoc dla żony. - Może tobie się uda - błagał ją.  Na szczęście wraz z końcem czerwca upływał termin trzymiesięcznej terapii. Po ostatnim spotkaniu obie odetchnęły z ulgą, że już więcej się nie zobaczą.Starania Marka, aby uczynić ją bardziej szczęśliwą, nie przynosiły rezultatu. Marcelina wiedziała, że nie pomogą jej ani leki, ani hipnoza, ani tym bardziej masaże. Widok uśmiechniętej buzi Antosia coraz bardziej napawał lękiem, toteż starała się zamazywać go w pamięci. Zaraz po ostatnim masażu zabrała się za pakowanie swoich rzeczy.- Jadę w Bieszczady, wrócę może za tydzień. Musisz to jakoś ogarnąć - oznajmiła z progu ciągnąc za sobą walizkę, nawet nie spojrzawszy na męża. Marek dopił kawę i wstał z zamiarem przytulenia Marceliny, ale szybko zrezygnował. Zresztą, za żoną już zasuwały się drzwi w windzie.***- Mamo, daleko jeszcze? Mamo, słyszysz? - Antoś niecierpliwił się, ale Marcelina wsłuchiwała się w radosny szczebiot przyjaciółki dobiegający z telefonu. - Mamo, daleko jeszcze? No, odpowiedz mi… - Zaraz kochanie, zaraz. Muszę jeszcze coś załatwić - rzuciła zdawkowo, kończąc rozmowę z przyjaciółką. Samochód pędził coraz szybciej. Marcelina przeglądnęła się lusterku. - Tyle pieniędzy i zero efektu - pomyślała patrząc na cienie pod oczami, które przebijały spod grubej warstwy korektora. Ponownie wyjęła telefon i wykręciła numer. Asystentka od wczoraj nie dawała jej spokoju. Na wyświetlaczu widniało kilka nieodebranych połączeń, ale ciągle nie miała czasu, by oddzwonić. Na wspólny wyjazd z synem cieszyła się od dawna. Praca na dwa etaty nie pozwalała jej spędzać tyle czasu z Antosiem co kiedyś. Wyjazd w Bieszczady miał im to wszystko wynagrodzić. Muszą porozmawiać o tylu sprawach. Zastanawiała się nad reakcją Antosia, gdy w końcu mu powie o nadchodzących w ich życiu zmianach…Asystentka, która pomagała jej w prowadzeniu firmy zajmującej się szkoleniami motywacyjnymi dla kobiet, nie odbierała. - Trudno, poradzi sobie sama - pomyślała i mrugnęła do syna bacznie obserwującego ją w lusterku. Dziwił się, jak mama prawie przez całą drogę rozmawia przez telefon, prowadząc przy tym samochód. Tata na pewno by jej na to nie pozwolił.Wykonała jeszcze jeden telefon, do szefowej wydawnictwa, gdzie niedawno awansowała. - Wandziu, za chwilę stracę zasięg. Zaszywam się z Antosiem w Bieszczadach. Odezwę się najszybciej jak się da. Czekajcie na mnie z decyzją - zdążyła powiedzieć, zanim zasięg całkiem zniknął. Wrzuciła telefon do skrytki. Doszła do wniosku, że bez zasięgu i tak nic z niego.Kiedy dotarli na miejsce, w Ustrzykach Górnych zapadał zmrok. Marcelina liczyła, że zabierze Antosia na wieczorny spacer, ale chłopiec zasnął w samochodzie. - Jesteśmy już, obudź się - szepnęła mu do ucha. Powoli wypakowali rzeczy z bagażnika i weszli do schroniska. W pokoju położyła się obok syna. Zasnęli przytuleni. Jutrzejszy dzień zapowiadał się ekscytująco.Zamiłowanie do włóczęgi po górach Antoś najwyraźniej odziedziczył po mamie. Miał zaledwie trzy lata i zaliczone wspólnie z mamą pierwsze pagórki Pogórza Dynowskiego. Teraz, kiedy skończył lat sześć, Marcelina zdecydowała, że najwyższa pora na podniesienie poprzeczki. Ich celem jutro w Bieszczadach była Połonina Wetlińska. A w przyszłości kolejne, Tarnica, może Kasprowy?Którędy na Połoninę?Od wejścia na szlak nie minęło pół godziny. - Mamo, daleko jeszcze? - Antoś drobnymi łyczkami popijał wodę z butelki, krok w krok podążając w górę za mamą. Marcelina odwróciła się. Antoś nie miał rumieńców, choć dzień był wyjątkowo gorący. Słońce świeciło ostro, jednak w oddali zobaczyła, że niebo przybiera niebezpieczny odcień granatu. Podsunęła mu kawałek czekolady. - Jeszcze trochę, na pewno dasz radę - pocałowała go w czoło. Na ustach poczuła słony smak potu. Przyjrzała mu się uważnie, ale zaraz ruszyli dalej. - Byle dotrzeć do schroniska. Już niedługo - dodawała sobie otuchy z niepokojem przyglądając się niebu.Turystów było mało. Na szlaku panowała niczym nie zmącona cisza. Antoś co rusz wołał mamę, gdy coś wprawiło go w zdumienie. Jaszczurka, niedbale rzucony papierek, kwiatek. Gdyby nie on, z pewnością Marcelina nie zauważyłaby tego, bo zajęta była tłumaczeniem synowi otaczającego krajobrazu. Ta niewinna rozmowa o widokach miała być wstępem do poważnej rozmowy. Antoś musi się w końcu dowiedzieć. Przecież jest dużym chłopcem. Nie wolno dłużej zwlekać. - Mamo, daleko jeszcze? - kolejny raz zapytał chłopiec, wyrywając Marcelinę z rozmyślań. - Boli mnie, o tu - wskazał na klatkę piersiową. Przystanęli. Chmura nad ich głowami była fioletowa. - Boli - Antoś zamrugał i wyciągnął rękę w stronę mamy. Nie zdążyła jej chwycić, chłopiec osunął się na ziemię. Usłyszała grzmot, sekundę później drzewo w oddali stanęło w płomieniach.Ktoś zadzwonił po GOPR, inny robił masaż serca.- Antoś obudź się, co Tobie? - łzy nie pozwalały jej wypowiedzieć nic więcej. - Co Tobie? Antoś, co Tobie… - chciała objąć syna, ale ścisnął ją ból. Skuliła się.***Obudziło ją ostre szpitalne światło. Na korytarzu zauważyła tabliczkę z napisem „Patologia ciąży”, a za drzwiami Marka z uśmiechniętym od ucha do ucha Antosiem. Marcelina odetchnęła z ulgą, odwzajemniła uśmiech. W drzwiach szpitalnej sali pojawiła się grupa lekarzy.- Syn jest cały i zdrowy, to była niegroźna duszność wywołana zmianą ciśnienia. Dzieciak chyba jeszcze nie jest gotowy na takie wędrówki, zwłaszcza przy takiej pogodzie. To było naprawdę lekkomyślne... - wysoki szczupły mężczyzna uprzedził jej pytania. Marcelina nie spuszczała wzroku z lekarza. Od razu zrozumiał przeszywające go na wskroś spojrzenie. Odkaszlnął. - Niestety, nie uratowaliśmy drugiego pani dziecka. Nic nie mogliśmy zrobić - barwa jego głosu zmieniła się na niższą. - Wychodząc w góry w ciąży dużo pani zaryzykowała. Musiała mieć pani świadomość tego.- Czy będę mogła…? - zaczęła cicho Marcelina.- Mieć dzieci? - dokończył lekarz.  - Nie sądzę... Ale proszę nigdy nie tracić nadziei. W życiu wszystko jest możliwe. Jeszcze wszystko może się zdarzyć.***Krople potu spadały wprost pod tapery Marceliny. Duszny lipcowy poranek nie sprzyjał górskim włóczęgom, ale wiedziała, że jeśli dziś nie wejdzie na ten szlak, dłużej nie wytrzyma. Tu na zawsze coś się dla niej skończyło. Widok uśmiechniętej buzi Antosia z każdym dniem coraz bardziej napawał ją lękiem. O poronienie niesłusznie obwiniała także jego. Chciała w końcu pozbyć się tej natrętnej myśli. Usiadła na ławce pod schroniskiem na Połoninie Wetlińskiej. Patrzyła na widoki, które rok wcześniej podziwiała z Antosiem. Szlakiem szła grupa młodzieży, śmiejąc się głośno, recytując i parafrazując poezję. Marcelina coraz wyraźniej słyszała dobiegające z oddali fragmenty wierszy. - Nie porzucaj nadzieje, jakoć się kolwiek dzieje: bo nie już słońce ostatnie zachodzi, a po złej chwili piękny dzień przychodzi - długowłosy nastolatek próbował rapować Kochanowskiego, wzbudzając ogólne rozbawienie.- Cudownie jest: Powietrze jest! Dwie ręce mam, Dwie nogi mam! - zaśpiewała drobna blondynka, ale idąca tuż za nią koleżanka nie pozwoliła jej dokończyć. - Powietrze aniołów pełne, a ich przejrzysty trzepot jest jak natchnione ciepło nad ognia złota wełną - wyrecytowała. - Jakich aniołów, Baśka? Gdzie ich widzisz? Co ty brałaś? - długowłosy wybuchł gromkim śmiechem. - Nie dyskutuj z Baczyńskim - odpowiedziała przechodząc obok siedzącej na ławce Marceliny. - Naprawdę nie czujesz tu aniołów?! - zapytała rozkładając szeroko ręce i obejmując nimi panoramę Bieszaczadów. - Nie czujesz tu aniołów??!!Marcelina poczuła znajomy skurcz w podbrzuszu. Rok temu lekarz w ustrzyckim szpitalu nie dawał na to większych szans. Czy to mogłaby być prawda…? Uśmiechnęła się. Pierwszy raz od roku. THE END.Czekam na Wasze uwagi:-)

Audrey Hepburn od kuchni. Przedpremierowa recenzja!

Books and Babies

Audrey Hepburn od kuchni. Przedpremierowa recenzja!

Domek na drzewie. Domek jak z bajki

Books and Babies

Domek na drzewie. Domek jak z bajki

Być jak seksowna Ava z Gdzie jesteś, Jimmy?

Books and Babies

Być jak seksowna Ava z Gdzie jesteś, Jimmy?

Jak Franciszek Starowieyski zobaczył siusiaka Hitlera

Books and Babies

Jak Franciszek Starowieyski zobaczył siusiaka Hitlera

Czerwone szpilki Klaudii Chrapko. Poezja blogerki z Sanoka

Books and Babies

Czerwone szpilki Klaudii Chrapko. Poezja blogerki z Sanoka

Druga wojna światowa oczami Astrid Lindgren

Books and Babies

Druga wojna światowa oczami Astrid Lindgren

Nie znasz jeszcze Miniołka? Przeczytaj koniecznie

Books and Babies

Nie znasz jeszcze Miniołka? Przeczytaj koniecznie

Książka dla ciekawskich dzieci

Books and Babies

Książka dla ciekawskich dzieci