PANNA OCEANNA

Wodny Plac Zabaw , czyli nasz udany weekend

Cudny weekend za nami. Sobota intensywna, choć trochę luźniejsza, ze względu na wolne od syna przedpołudnie. Dziadkowie zabrali wnuka do siebie, przez co mąż mógł pospać po 16 godzinach pracy, a ja w spokoju mogłam zebrać myśli. Później spotkanie z Kasią i jej rodziną, a następnie powrót do dziadków na grilla i taplanie w basenie. Niedziela okazała się jednak rajem dla Antka. Uśmiech nie

Mama inspiruje

OWOCOWE SŁOMKI DIY

Upały nas nie opuszczają, a wraz z nimi wena do organizowania rozmaitych spotkań piknikowo-parkowo-ogrodowych. Do tej pory zwykle na tego Artykuł OWOCOWE SŁOMKI DIY pochodzi z serwisu .

Gipf - świetna gra logiczna

KREATYWNIE W DOMU

Gipf - świetna gra logiczna

Gra logiczna, gra dla dwóch osób. Gra o banalnych zasadach, które pojmie nawet dziecko (przynajmniej na poziomie podstawowym). Czytaj więcej »

Co czytać z roczniakiem? Moje propozycje książkowe dla najmłodszych

MALUSZKOWE INSPIRACJE

Co czytać z roczniakiem? Moje propozycje książkowe dla najmłodszych

Mam w domu prawdziwe mole książkowe :) Jeden z nich ma 1,5 roku :)Co jakiś czas podsuwam mu nowe książki, które pochłania natychmiastowo.Dziś pokażę wam 3 książki, które wertujemy praktycznie codziennie i wcale nam się nie nudzą :)Czytaj więcej »

przyjazny pedagog

Rozpada się Tylko Iluzja!!!

:):)  Jeśli zdarzyła Ci się sytuacja, gdzie rozpadł się związek, rodzina, przyjaźń to znak, że nie było to prawdziwe.  Pamiętaj, to co szczere, prawdziwe zawsze będzie istnieć.  Obłuda, kłamstwo  może podzielić nawet rodzinę na części pierwsze. Smutne, ale prawdziwe.  Jutro napiszę kolejny post o rodzinie, i jej problemach, które pojawiają się podczas niewyjaśnionych sytuacji. 

PANNA OCEANNA

Strach przed lataniem

ŹRÓDŁO: http://piatkabus.pl/ Coraz częściej ludzie wybierają transport autem, busem ponieważ czują się tam bezpieczniej, niż przy transporcie powietrznym. Samolotem leciałam osobiście dwa razy, tata mój z przewozów osobowych takich jak ten powyższy korzystał często , kiedy wyjeżdżał do pracy za granicę. Czy jednak istnieje  złoty środek na pokonanie lęku przed lotem? Czy da się przekonać

MUM bloga vol. 3

THE MOMENTS OF LIFE

MUM bloga vol. 3

Zakładając bloga nie miałam bladego pojęcia, że organizowane są spotkania dla miłośników pisania. Tak na prawdę nigdy nie wgłębiałam się w ten temat, gdyż moje początki były nieśmiałe i nie wiedziałam czy istnienie tego miejsca nie będzie miało szybszego końca niż początku :-) Z każdym kolejnym miesiącem coraz dokładniej poznawałam ten świat i zauważyłam jak wiele inicjatyw jest podejmowanych przez blogujące osoby. Jeśli śledzicie moje wpisy to zdążyliście zauważyć, że osobiście nie biorę udziału w owych spotkaniach i nie dlatego, że mam coś przeciwko nim, gdyż uważam że to bardzo fajna sprawa. Jedynym powodem jest zbyt mało rodzinnych chwil i chęć spędzania ich jak najwięcej. Wyjątkiem są spotkania organizowane przez Sylwię i Olę czyli zgrany duet tworzący Olsztyńskie Blogerki.Cechą charakterystyczna tych spotkań i jak dla mnie zarazem ich największym plusem jest brak ścisłego grafiku i planu przebiegu spotkania. To na spotkaniu Olsztyńskich Blogerek można spokojnie wypić kawę, porozmawiać ze wszystkimi uczestniczkami oraz miło spędzić czas w groni kobiet majacych ten sam pogląd na dane kwestie co ty.Ale od początku :)26 lipca, gdy z nieba lazł się żar ( cecha charakterystyczna owych spotkań :-D ) Ola i Sylwia zaprosiły blogujące mamy na wspólne spotkanie pod hasłem MUM bloga vol. 3. Restauracja U Artystów i 10 na prawdę fajnych kobiet (Ola, Sylwia, Magdalena, Klaudyna, Agnieszka, Ania, Roksana, Natalia, Agnieszka i ja - to musiało się udać :-)Na początku Sylwia opowiedziała nam o możliwościach jakie daje nam wordpress oraz jak w szybki i łatwy sposób możemy wykorzystać te możliwości do promocji produktów w ramach współpracy barterowej. To dzięki Sywili zrozumiałam jak wiele nauki jeszcze przede i jak daleko mi do bycia blogerką :-) Dzięki Sylwia :-)Klaudyna będą nie tylko autorką bloga Tymoszko ale również producentką produktów oferowanych w sklepie Tulanki poruszyła temat współpracy na linii bloger- firma. Jakie informacje powinien zawierać mail skierowany do firmy jeśli już decydujemy się na podjecie pierwszych kroków do współpracy a czego powinniśmy unikać, jakie są najczęstsze błędy popełniane przy współpracy i na co zwrócić szczególną uwagę - to tylko niektóre punkty o których dyskutowałyśmy i które uświadomiły mi jak jedna odpowiedź może pozytywnie lub negatywnie wpłynąć na mój wizerunek w oczach przedstawiciela firmy.Jako, że całe lato w tamtym dniu było jeszcze przed nami Roksana poprowadziła panel poświęcony pielęgnacji skóry w tym szczególnie ciężkim okresie w którym jesteśmy narażeni na poparzenia słoneczne. Zaczęło się od kosmetyków, a skończyło na okularach słonecznych dla naszych dzieci. Ah te kobiety :-)  Niezwykle ważne jest to, aby nasze pociechy nie nosiły zwykłych ogólnodostępnych na każdym bazarze okularów, a żeby były to okulary z filtrem, które chronią a nie szkodzą.Podczas, gdy my miło spędzałyśmy czas na rozmowach dziewczyny z Wizart zadbały o obecne na tym spotkaniu dzieci. Sami z resztą zobaczcie :-)Ja natomiast dziękuje Wam - Ola i Sylwia, za miło spędzony czas i możliwość bycia częścią tego spotkania.Sponsorzy, którzy niezwykle hojnie nas obdarowali :-) Dziękujemy :-)U Artystów, Wizart, Kupiec, Crispy Natural, LennyLamb, SemCo, Opaska, Wydawnictwo Muza, Bielenda, Wydawnictwo bis, CD, Wydawnictwo Monika Duda, AgiBagi, A-derma, Oillan, Tron, Wydawnictwo OVO, Sylveco, Media Rodzina, Hally Design, Ducray. 

WIKILISTKA

9 inspiracji na nowy tydzień

wikilistka.pl Za nami intensywny weekend na See Bloggers, więc chyba anuluję poniedziałek. Niedzielny wieczór zamiast na dokończenie wpisu, nad którym pracowaliśmy od dwóch tygodni, poświęciłam na spisanie wszystkich przemyśleń, które kiełkują w mojej głowie. Po tak inspirujących weekendach zawsze mam ochotę na zmiany i nie chciałabym, żeby coś mi umknęło – a te spisane przemyślenia często i Was inspirują do lepszego. Dziś jednak nie przemyśleniami się z Wami podzielę (choć, w sumie trochę tak), a tym, co ostatnio mnie w jakiś sposób urzekło w sieci. Łapcie, inspirujcie się i wracajcie jutro po ten wpis, który dla Was dłubiemy oboje od dwóch tygodni Pastelowe róże z Lidla ( dokładnie te ze zdjęcia głównego!) serwowane do śniadania. Jak nic robią mi dzień, a może nawet i tydzień. Polecam, to zazwyczaj najlepiej wydana dycha w tygodniu Basia i jej cudny nowy wpis, który przypomniał mi dziś, że – mimo tego, że czasem mam ochotę uciec daleko choć na dobę od tego całego galimatjasu domowego – to jest najważniejsze, co w życiu mam. I życie w ogóle jest tym, co mam najcenniejszego, więc grzechem jest tracić je na narzekanie. Monia i jej 10 przykazań. Zdecydowanie zamierzam uskuteczniać!  15 kosmetyków z apteki, które zadziałają na skórę jak lek, a kosztują grosze. Jak naprawdę powstają piękne zdjęcia? Te zdjęcia dużo wyjaśniają. Codzienne śniadania rodem z Pinteresta niestety są chyba niewykonalne codziennie przy dwójce maluchów w domu, a z drugiej strony kanapka z żółtym serem to raczej mało atrakcyjna fotka. Ja zazwyczaj robię sobie raz na jakiś czas np. „instaphotoday”, jadę rano do Lidla po owoce wszelakie, parzę herbatę, smażę małe naleśniki, rozkładam białe tło i robię co najmniej kilkanaście zdjęć na zapas. GE-NIAL-NE rzeźby wykonane w graficie ołówka (!). Musicie to zobaczyć, serio! 10 pięknych rzeczy za mniej niż 10 zł  – jeśli potrzebujecie estetycznego doładowania, a budżet nie współpracuje Małe rzeczy, które pomagają w utrzymaniu porządku na co dzień od Niebałaganki – nie wiem jak Ty, ale ja chłonę jak gąbka wszelkie sposoby, które dają mi nadzieję na utrzymanie choćby względnego porządku Siedem rytuałów szczęśliwych par – my jesteśmy razem 10-ty rok i jeszcze się nie pozabijaliśmy. Stosujemy większość, więc może warto ? Andrzej mądrze o życiowej krótkowzroczności, czyli dlaczego DLACZEGO? jest tak ważne w życiu Wisienka na torcie – moje ulubione zdjęcie na naszym Insta w ostatnim czasie <3 Jesteście ze mną na Insta? Mam nadzieję, że wiecie – działa trochę tak jak facebook, nie „serduszkujesz”, nie komentujesz = przestajesz widzieć. Kąpielowe atrakcje sensoryczne #bath #bathtime #flowers #roses #pink #babyphoto #babygirl #kochamnajmocniej #jestembojestes #wieczór #evening #moments #najlepiej #lovemylife A photo posted by Monika Es.| wikilistka.pl (@wikilistka) on Jun 30, 2016 at 9:25am    Tyle ode mnie na dziś – łapcie, inspirujcie się i podrzucajcie, co fajnego Wy znalazłyście ostatnio?  wikilistka.plPost 9 inspiracji na nowy tydzień

NEBULE

Lody z kalafiora

Dziś zdradzę Wam przepis na bardzo szybkie, dobre i zdrowe lody z kalafiora. Tak, nie pomyliliście się – kalafiora. Staram się ograniczać kalorie, bo po ciąży wciąż mam sporo kilogramów do zgubienia. Tymczasem raczę się takimi smakołykami. Lody z kalafiora mały kalafior banan syrop z agawy dowolne dodatki, u mnie: woda kokosowa, wiórki kokosowe, ale… Artykuł Lody z kalafiora pochodzi z serwisu Blog dla świadomych rodziców - Nebule.pl.

29/52 - 2016

Z ŻYCIA MAMY I CÓRKI

29/52 - 2016

W roli Mamy

Słoje z kranikiem, czyli sztuka serwowania lemoniady!

Lato to czas spotkań w gronie znajomych i rodziny, a także niezliczonych pikników oraz przyjęć na świeżym powietrzu. Kiedy razem z najbliższymi zasiadamy przy stole w altance, na tarasie lub ogrodzie, czy też nawet bezpośrednio na trawie, warto, by nie zabrakło nam chłodnych, orzeźwiających napojów – najlepiej w dużej ilości. Jednak noszenie ze sobą licznych butelek czy kartoników z […] Post Słoje z kranikiem, czyli sztuka serwowania lemoniady! pojawił się poraz pierwszy w W Roli Mamy.

Kraby na fali

Bajkorada

Kraby na fali

Czas wakacji to czas, kiedy częściej sięgamy po gry planszowe.Na wyjazdy zabieramy głównie takie, które zajmują mało miejsca.Mamy kilka ponadczasowych wakacyjnych hitów dla całej rodziny, które odbyły już z nami kilka dłuższych podróży.W tym roku do naszej kolekcji dołączymy "Kraby na fali".Gra jest przeznaczona dla 2-4 graczy powyżej 8 roku życia, można ją spakować do niewielkiego woreczka i cieszyć się dobrą zabawą na pikniku czy plaży.Chwilę zajęło nam poznanie zasad gry (poruszania się krabów) - tu przyda się pomoc starszego dziecka lub dorosłego - ale nie są one w gruncie rzeczy skomplikowane i nawet 6-7 latek powinien dać sobie radę w grze.W skrócie: gra polega na przesuwaniu swoich krabów w taki sposób, aby uniemożliwić ruch innym graczom lub żeby zepchnąć do morza całe skupisko krabów i w ten sposób wyeliminować przeciwników. Zwycięzca otrzymuje tytuł króla wybrzeża.Mimo iż wyglądają na mało skomplikowaną, to "Kraby na fali" są naprawdę emocjonujące i my bawimy się przy niej świetnie.Gra świetnie ćwiczy umiejętności planowania, przewidywania i liczenia, jak również kontrolowania emocji - zdecydowanie z cyklu "człowieku, nie irytuj się" :)"Kraby na fali" poznaliśmy dzięki FoxGames.

zarzucany bigos ze słodkiej kapusty

Smakołyki Alergika

zarzucany bigos ze słodkiej kapusty

Kokoszki... gra mojego dzieciństwa

KREATYWNIE W DOMU

Kokoszki... gra mojego dzieciństwa

Wakacje w pełni. Wiele wyjazdów za nami, jeszcze więcej przed nami. Dziś propozycja gry, która idealnie spisze się w podróży. Jest niewielkich rozmiarów i zajmuje niewiele miejsca w plecaku.Czytaj więcej »

Lilannn

Ucząc swoje dziecko tego dziś, zapewnisz mu łatwiejsze życie!

Staramy się wychowywać nasze dzieci tak, aby z łatwością odnalazły się w dorosłym życiu. Każdy z nas chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Zapewniamy im odpowiednie wykształcenie, zapisujemy na zajęcia… Artykuł Ucząc swoje dziecko tego dziś, zapewnisz mu łatwiejsze życie! pochodzi z serwisu Lilannn.

Lady Gugu

Tłuszcze – zarówno dobra oliwa jak i 3-tygodniowa frytura ze smażalni trafiają prosto do serca.

Kiedy słyszymy słowo „tłuszcz”, od razu zapala nam się czerwona lampka. Z jednej strony słusznie, bo nadmiar komórek tłuszczowych, który najczęściej objawia się nadwagą i otyłością, wpływa na organizm negatywnie. Ostatnio naukowcy odkryli coś, czego nie wiedzieliśmy dotychczas. Mianowicie tłuszcz nie tylko upośledza działanie narządów, ale również… niszczy mózg! Pod wpływem komórek tłuszczowych,  mikroglej (który jest czymś w rodzaju mózgowego odkurzacza – zjada niepotrzebne substancje i martwe komórki), z dobrego wujka zmienia się w złego. Tłuszcz sprawia, że zamiast wędrować w poszukiwaniu pokarmu, mikroglej pozostaje w bezruchu, zjadając wszystko, co w jego zasięgu, także te niezbędne połączenia czyli synapsy. Przez to mózg – mówiąc obrazowo – nie tylko jest coraz bardziej „zaśmiecony”, ale zanikają w nim połączenia komórkowe. Dodatkowo taki „objedzony” tłuszczem mikroglej nie jest w stanie zjadać infekcji, przez co nasz mózg popada w stan zapalny! Dlatego wystarczy zaledwie trzy miesiące wysokotłuszczowej diety (cały czas mowa o „złych” tłuszczach, o których za chwilę), żeby poczuć jej skutki w postaci: opóźnionych reakcji, słabszego kojarzenia faktów, problemów z pamięcią. Tłuszcz jest jednak niezbędny do życia Czy trzeba zatem odstawić tłuszcz? Nic bardziej błędnego! Tłuszcz jest niezbędny do syntezy ważnych witamin w organizmie: A, D, E, K, które są rozpuszczalne tylko w tłuszczach. Tłuszcz ponadto „otula” każdą naszą komórkę, tak, jak owijamy na zimę krzewy, a to właśnie te osłonki sprawiają, że możemy szybko myśleć. Zatem co ciekawe, nie tylko otyli, ale również niedożywione anorektyczki mają problem z kojarzeniem faktów – sprawiają wrażenie nieobecnych, bo ich impulsy nerwowe po prostu nie są przekazywane, jak trzeba. Które tłuszcze są dobre, a które złe? Najgorsze są kwasy tłuszczowe trans (tłuszcze trans). Naukowcy są co do nich w 100% zgodni: zaburzają pracę serca, podnoszą poziom złego cholesterolu, powodują miażdżycę, zawał czy udar mózgu. Znajdziemy je w chipsach, chrupkach (im bardziej chrupiące tym tłuszczów trans jest więcej), słonych przekąskach (tak, paluszki też!), ale także w słodkich kremówkach i ciastach ze sklepu. Źródłem tłuszczy trans są też utwardzone margaryny, więc jeśli z jakichś powodów wolicie je od masła (choć chyba tylko przez niższą cenę, bo ich smak pozostawia wiele do życzenia), to szukajcie tych najmniej twardych. Nie można zapomnieć też o fastfoodach i fryturą na czele, które są wprost kopalnią tłuszczów trans. Najlepsze są nienasycone kwasy tłuszczowe i to właśnie takie tłuszcze muszą dominować w naszej diecie. Pomagają bowiem obniżyć poziom złego cholesterolu w organizmie. Jeśli chcemy więc to zrobić, nie należy unikać tłuszczu, ale zwiększyć ilość zjadanych dobrych tłuszczów, np. orzechów, awokado, a przede wszystkim oliwy z oliwek (dlaczego tylko tej tłoczonej na zimno, przeczytacie tutaj: Olej kokosowy – tłuszcz najzdrowszy do smażenia). Nienasycone kwasy tłuszczowe przyczyniają się do produkcji prostaglandyn, które są potrzebne mięśniom i komórkom. Pomiędzy nimi znajdują się jeszcze nasycone kwasy tłuszczowe, co do których naukowcy wciąż się spierają: jeść czy nie jeść? Ostatnio  zaczyna przeważać teza, że to nie różnica pomiędzy nasyconym a nienasyconym tłuszczem jest istotna, ale problemem stanowi ogólnie zbyt duża ilość spożywanego tłuszczu. Obecnie mówi się, że wystarczy 20-25% tłuszczu dziennie, podczas gdy dawniej spożywano go co najmniej 40%. Opisany powyżej eksperyment z mikroglejem odbywał się właśnie z udziałem tłuszczów nasyconych, więc ich działanie na mózg jest negatywne. Jeśli wolisz więc unikać nasyconych kwasów tłuszczowych, to znajdziesz je w: wołowinie, jagnięcinie, wieprzowinie, smalcu, maśle, śmietanie, pełnotłustym mleku, serach żółtych o dużej zawartości tłuszczu, oleju kokosowym czy maśle kakaowym. Jednak tłuszcze nasycone nie są jednoznacznie złe, bo nie dość, że mają składnik antybakteryjny, to jeszcze składają się również z pozytywnie wpływających na organizm jednonienasyconych kwasów tłuszczowych; najlepiej zastosować więc przy nich zasadę MŻ – czyli mniej żreć. Dlaczego to bardzo ważne, żeby zjadać dobre tłuszcze? Specyfika trawienia tłuszczu jest zupełnie inna niż pozostałych substancji odżywczych. Trawieniem tłuszczu zajmuje się bowiem zupełnie inny przewód, niż jelita, bo wiadomo, co się dzieje, gdy cząsteczki tłuszczu wrzucimy do wody (jelita są jej pełne). Gdyby wrzucić ten tłuszcz do naczynek krwionośnych w kosmkach jelitowych, zatkałby wszystko błyskawicznie, podobnie jak nasze żyły. Dlatego do trawienia służy przewód zwany piersiowym (choć znajduje się w okolicach jelit), który przesyła jego cząsteczki do serca. Omija więc wątrobę, która potencjalnie mogłaby oczyścić „zły” tłuszcz. Zatem podsumowując: zarówno dobra oliwa jak i 3-tygodniowa frytura ze smażalni w Mielnie trafiają prosto do serca.  Jeśli się odchudzacie, to nie unikajcie tłuszczów. Istnieją badania, które potwierdzają, że dieta wysokotłuszczowa pomaga w trakcie treningu…walczyć z tkanką tłuszczową. A to dlatego, że w trakcie wysiłku biały tłuszcz (w skrócie nazwijmy go złym) w naszym organizmie zamienia się w brunatny, który ma właściwości pomagające spalać kalorie. Czy zatem należy się najeść smalcu i pójść pobiegać? Nie! To tylko dowód na to, że mocno otyli muszą się ruszać i obietnica, że jeśli to zrobią, będą mieli lepsze efekty niż osoby z lekką nadwagą. Tłuszcze wpływają nie tylko na nasz układ sercowo-naczyniowy. Niektóre z nich potrafią… leczyć ból. Przykładowo oleje roślinne (np. rzepakowy, lniany) zawierają kwas linolenowy, który działa przeciwzapalnie. Oczywiście, nie możemy zastąpić nim ibuprofenu, bo stężenie tego kwasu jest niewielkie, ale udowodniono, że regularne stosowanie łagodzi stany zapalne, bóle miesiączkowe czy migreny. Z kolei produkty zwierzęce (jajka, mięso, mleko) są źródłem kwasu arachidonowego, który wpływa na produkcję przekaźników w naszym organizmie, które nasilają ból. Z tych powodów osobom cierpiących na migreny odradza się jedzenie chociażby żółtego sera.  Horacy mówił o „złotym środku”, ale chyba nie wiedział, że to powiedzenie trzeba też zastosować do tłuszczów. Niestety, tłuszcze nie są bowiem „czarno-białe”, bo większość ma nie tylko zalety, ale i wady. Naukowcy są zgodni tylko co do dwóch rzeczy: najgorszym wyborem są tłuszcze trans oraz że nie należy przesadzać ani ze złymi ani z dobrymi tłuszczami. Post Tłuszcze – zarówno dobra oliwa jak i 3-tygodniowa frytura ze smażalni trafiają prosto do serca. pojawił się poraz pierwszy w LadyGuGu.

Mamine Skarby

JEDNA RZECZ, KTÓRĄ KAŻDY RODZIC POWINIEN ZROBIĆ DLA SWOJEGO DZIECKA

Dla swojego dziecka jesteś w stanie góry przenosić. Chcesz, by miało wszystko to, co najlepsze. Dbasz o jego rozwój, poświęcasz czas i energię, by w ... Artykuł JEDNA RZECZ, KTÓRĄ KAŻDY RODZIC POWINIEN ZROBIĆ DLA SWOJEGO DZIECKA pochodzi z serwisu Mamine Skarby by Magda Jasińska.

Czas na grzybobranie!

Alergiczne Dziecko

Czas na grzybobranie!

Nocnik 3w1 Dot.Pot

ZAPISKI MAMY

Nocnik 3w1 Dot.Pot

Gdy tylko zrobiło się ciepło rozpoczęliśmy z powrotem odpieluchowywanie Frania. Tak to już nasze drugie podejście i muszę przyznać, zę idzie dużo gorzej niż w zeszłym roku. Kiedy to splot różnych nieprzychylnych czynników sprawił, ze po 3 miesiącach korzystania z nocnika, Franuś wróciła do pieluch. Teraz gdy powrotem wróciliśmy do nauki korzystanie z nocnika, stał się on nieodłączną częścią naszego domowego krajobrazu.Kiedy wreszcie mogłam uprzątnąć z salonu kolorowe maty, a w TK Maxxie kupiła ładne pojemniki na zabawki, nagle w naszym salonie zawitał paskudny kawałek plastiku czyli nocnik. W pierw pomyślała, że to tylko przejściowe i zaraz wstawi się go do łazienki. Jednak tak się nie stało, ponieważ Franek często w ostatniej chwili przypomina sobie, że chce mu się siusiu i nie ma już szans dobiec do toalety. Po miesiącu nie wytrzymałam i zaczęłam szukać jakiejś ciekawej, niebrzydkiej alternatywy.Tak właśnie wpadłam na nocnik Dot Pot od Dot Baby. Był to pierwszy nocnik, który mi się naprawdę spodobał i na dodatek spełnia aż 3 funkcje. Jest nocnikiem, podstawką dla dziecka oraz nakładką na toaletę. Dlatego zabieramy go gdy jeździmy do rodziców na weekend, mamy wtedy wszystko w jednym kompaktowym opakowaniu. Dot.Pot jest niewielkich rozmiarów, choć nie jest tak mały jak nasz nocnik turystyczny. NocnikMa ergonomiczny kształt, jest więc wygodny dla dziecka. Przednia część jest delikatnie wyprofilowana, aby chłopcy nie siusiali sobie po nóżkach. Część wewnętrzną można łatwo wyjąć i umyć, nie brudząc całego nocnika, podczas wylewania jego zawartości. Spód posiada gumowe kropki, dzięki czemu dobrze trzyma się każdej powierzchni. Nie ma typowego oparcia, jego rolę spełnia rączka, która służy także do przenoszenia. Jest ona tak wyprofilowana, aby nie wbijała się w plecy i malucha mógł się oprzeć. Franuś nie korzysta nigdy z oparcia w nocnikach, więc ciężko mi powiedzieć czy jest to komfortowe rozwiązanie dla dziecka, na pewno rączka jest wygodna dla rodzica. Nakładka na sedesStanowi część nocnika, dlatego jest tak samo jak on wyprofilowana. Od spodu ma miękką gumę, dzięki której nakładka się nie ślizga i świetnie dopasowuje się do kształtu toalety. Gumowy spód sprawia, że jest ona bardzo uniwersalna i pasuje do wszystkich standardowych toalet. Zdaniem producenta, gdy przyjdzie czas na zmianę nocnika na toaletę, znajomy kształt nakładki będzie bardzo pomocny w nauce. Nam na razie jeszcze trochę brakuje do nauki korzystanie z sedesu.PodestPo wyjęciu wkładu oraz nakładki na sedes i odwróceniu nocnika, otrzymujemy podest. Jest on od góry oraz od dołu zabezpieczony gumą, dzięki czemu jest bardzo stabilny. Ma udźwig do 40 kg, więc na pewno nie załamie się pod dzieckiem. Razem z nakładką na sedes stanowi świetny zestaw do nauki korzystania z toalety.Nocnik Dot.Pot to świetne rozwiązania, które będzie służyć dziecku przez kilka lat. Doskonała jakość wykonania i stonowane kolory, zadowolą wymagających rodziców. Minusem może być cena, choć gdy poszukamy innych nocników 3 w 1 dostępnych na naszym rynku.Nocnik 3 w 1 Dot.PotProducent: Dot BabyCena: 99-149 zł.Gdzie kupić:Aktywnyurwis.pleSklep-dla-dzieci.plDostępne kolory: biały z zielonym, czerwonym, pomarańczowym, szarym lub niebieskim.

Czy książki dla dzieci muszą posiadać tekst? | Babaryba

DZIEWCZYNKA Z GUZIKIEM

Czy książki dla dzieci muszą posiadać tekst? | Babaryba

Instagramowy wakacyjny spam Majorka

DWARAZYW

Instagramowy wakacyjny spam Majorka

Oczekując

500 PLUS. Jak nie przejeść i nie przepić marzeń własnych dzieci?

Pięćset plus. W końcu i łamy naszego bloga zapełniają się treścią na ten temat. Do dziś, od kampanii wyborczej, przez dzień wprowadzenia, po pierwsze wypłaty świadczeń i ich konsumpcji przez beneficjentów, przetoczyła się przez media, w tym i przez blogosferę, żywa dyskusja.     Do tej pory czytałem, obserwowałem, zasięgałem opinii, śledziłem rzeczywistość. To, że dyskusja o ekonomicznych, gospodarczych, politycznych aspektach tego programu powinna się toczyć to oczywiste – należy zadawać pytania, czy nas na to stać, czy to nie gra polityczna, czy akurat teraz, czy w taki sposób. Natomiast nie widzę, a nawet jeśli by się doszukiwać, to widzę, oczekujac.pl

Gdy nas nie ma to czytamy!

MA I LU

Gdy nas nie ma to czytamy!

W roli Mamy

Gra „Domek”, czyli dlaczego nie miałam ochoty w nią grać

Gra „Domek”… Gdyby to ode mnie zależało, nigdy nie nazywałaby się tak… infantylnie? Dziecinnie? Myląco? Mnie osobiście nazwa skojarzyła się z domkiem dla lalek, a od samej gry cudów nie oczekiwałam. Jakże się myliłam! W epoce gier komputerowych gry planszowe wydają się trochę archaiczne. Mimo to, o ironio losu, znalazły swoją niszę na rynku gier […] Post Gra „Domek”, czyli dlaczego nie miałam ochoty w nią grać pojawił się poraz pierwszy w W Roli Mamy.

HELOWA MAMA

Nieporadnik małżński, epizod kolejny: jak NIE czytać cudzych wiadomości.

-nie będziesz zadowolona.-przeważnie nie jestem, jaka to różnica?-noooo, chodzi o niedzielę...-niech zgadnę...mecz!-yhm.-no nie jestem zadowolona, zważywszy na fakt, że to kolejna niedziela.-ale jest jeszcze coś.-dajesz.-trening w sobotę. Bardzo ważny. Omawiamy taktykę.Bardzo chciałbym na nim być. Powinienem.- w tym momencie moja lewa brew szybuje w górę naruszając symetrię twarzy i zatrzymując się mniej więcej w połowie czoła. Rak w odwecie wywraca oczami. To normalna taktyka w małżeńskich potyczkach. Mina o roboczej nazwie "krzywa gęba" oznacza kilka minut niemiłosiernego mędzenia, po którym to nastąpi łaskawa zgoda. Wywracanie oczami to z kolej naturalna reakcja na nadchodzące mędzenie. Rak rozumie, że muszę pomędzić, żeby móc pogodzić się z kolejnym samotnym weekendem. No wiec zgodnie z utartym zwyczajem biorę głęboki wdech i zaczynam:-no pewnie! Dlaczego nie zamieszkasz z kolegami, łatwiej ci będzie, nie będziesz musiał tracić czasu na dojazdy! Ja rozumiem, chcesz się poruszać, jestem za, ale każdy weekend? Mamy połowę wakacji, a jeszcze nie urządziliśmy dziecku wycieczki z prawdziwego zdarzenia...Rak świeci białkami oczu, ale inteligentnie milczy. Wie, że ewentualne wtręty w rodzaju: nie przesadzaj, daj spokój itd. byłyby strzałem w kolano. Po kilku minutach zdaje się, że sytuacja jest opanowana, ale nie! On ma kolejne rewelacje!-no i... nie ma sensu żebym w sobotę nocował w domu.-uffffff....puffff!-no bo sama zobacz, w piątek wieczorem jedziemy do Wiśni. Żeby dojechać do Słupska potrzebuję ponad dwóch godzin. Trening na piętnastą do samego wieczora. Potem musiałbym pchać się na noc do Koszalina, żeby z samego rana wracać do Słupska na autokar do Bydgoszczy!-a gdzie ty zamierzasz spać? Twoi kumple z drużyny mają średnio po dziesięć lat mniej i mieszkają z mamusiami. Może u czirliderek w internacie?-no nie przesa....-wrrrrrrrrrrr....-u kumpla, tego Amerykanina z importu.-obra, weź mnie nie denerwuj. Jak zwykle, ja od poniedziałku z dzieciakiem do szpitala, ale tatuś za jajkiem pobiega z kolegami. Jakieś priorytety wypadałoby mieć...itd, itp, coraz ciszej, ciszej i ciszej. Koniec. Corrida odegrana. Byk i torreador żyją. Yin i yang. I byłby to koniec, gdyby Rak nie poszedł do sklepu zostawiając otwarte okno dialogu na fejsbukowym mesendżerze. Żeby było jasne, brzydzę się takimi praktykami, ale to okno jest otwarte i na mnie patrzy. W odwecie rzucam niezobowiązujące spojrzenie. Nie zamierzam czytać, ale jak człowiek  raz posiadł tę umiejętność, to na widok liter mózg sam je składa. No więc mózg wbrew woli składa rząd czarnych znaczków w następującą treść:chocolateGirls are internationalTo tekst czarnoskórego importowanego kumpla. Rakowa odpowiedź brzmi:He he he Oczy wychodzą mi z orbit mnięj więcej w tym samym momencie, co pierwsza "kurwa" z ust. Ja ci dam chocolate girls! O ty dziadu! Jak się nie zerwę, jak nie zacznę szukać w kuchni odpowiednio ciężkiego sprzętu, żeby uszkodzenia nim zadane były możliwie największe, jak nie zacznę wyzywać...-mamo, co ci jest?- dobiega z pokoju obok.-nic Heluś, baw się zaraz do ciebie przyjdę.Ponownie zasiadam do komputera, a sprawdzę se ile dają w Polsce za morderstwo w afekcie, co mi szkodzi. Rzucam okiem na otwarte okno dialogu. W głowie zapala mi się lampka. A może sprawdzę? -przychodzi mi do głowy. W końcu kilka miesięcy temu podejrzewałam Raka o romans z reklamą google (kto do kurwy nędzy wysyła ludziom reklamy zaczynające się od Tęsknię za tobą?!). Pokonując wewnętrze opory przewijam rozmowę i oczom moim ukazuje się dialog (przejdę na polski, bo piszę z pamięci a mój angielski pozwala mi jedynie na przedstawienie się i wezwanie pomocy):Rak: chyba będę na tym treningu, jeśli mnie przenocujecie. Muszę tylko porozmawiać z żoną, a to najtrudniejsza część zadania.Importowany kolega, którego zdążyłam uraczyć wszystkimi obelgami świata, łącznie z rasistowskimi którymi brzydzę się bardziej niż czytaniem cudzej korespondencji:flowers, andchocolateGirls are internationalKurtyna.

Brudne dzieci to szczęśliwe dzieci! Się ubierze. Się!

Makóweczki

Brudne dzieci to szczęśliwe dzieci! Się ubierze. Się!

Od kilku dni po sieci krąży bajeczny mem dotyczący prania (by KURA): Tak to mniej więcej wygląda w każdej rodzinie. Nawet super wspierający mąż i ojciec nie ogarnie pralki. Czasami podejrzewam, że to jakaś genetyczna nieudolność i trwałe zmiany w mózgu. Ci sami mężczyźni co dłubią w komputerze, 75 kabli do telewizora podłączą, latają szukając pokemonów i używają okularów wirtualnej rzeczywistości, podchodząc do pralki minę mają nietęgą. Asotoosochosi? – to jedyne co potrafią wystękać. Więc my im rozprawkę o programach, kolorach, proszkach, rodzajach. To dziecięce, to dorosłe, czytaj metki. I patrząc na ten błędno – przerażony wzrok dochodzimy do wniosku, że zrobimy to same. Lepiej. Wiadomo. A dzieci? No brudne. I szczęśliwe, nikt nie zaprzeczy. Jak jedzą arbuza to kapie po szyji, brzuchu, kolanach, do skarpet. Jak czereśnie to wsmarowane we włosy, uszy, koszulkę i dywan, że o lodach nawet nie wspomnę… Teraz odpiera się je łatwiej, bo są duzi i szczęśliwie niealergiczni. Odplamiacz, proszek i po sprawie. Jak się nie odpierze to… telefon do mamy i ona odprawi swoją magię i potem jest jak nowe (pewnie dopiero przed śmiercią mi zdradzi co tam z tymi ubraniami tak naprawdę robi, że wszystko się odpiera ;)). Ale kiedyś nie było tak łatwo… Wrażliwa i delikatna skóra maluszka wymagała delikatnego proszku od zawsze. Moja mama opowiadała, że kiedyś nie było to takie proste i prało się w płatkach mydlanych. Wszystko było super, poza tym, że ubranka średnio pachniały, a plamki po jedzeniu słabo się dopierały. Obecnie nie musimy stać przy tarze, ani ‚Frani’, jednak wciąż zależy nam na ochronie delikatnej i wrażliwej skóry maluszka. Proszek Bobini jest przyjazny dla portfela mamy, jak również dla dziecka. Hipoalergiczny, niepodrażniający, przeznaczony do prania ubranek mających kontakt ze skórą wyjątkowo delikatną i wrażliwą. Zastosowana formuła chroni kolory ubrań i zapobiega transferowi barwników między tkaninami podczas prania. Receptura oparta na naturalnym mydle (tym, którego używały nasze mamy), skutecznie usuwa zabrudzenia i nie powoduje podrażnień. Może być używany już od pierwszych dni życia. Nie zawiera enzymów, wybielaczy optycznych i barwników, które mogą powodować podrażnienia. Ma bardzo dobre opinie wśród mam (–> TU)! Cechy i funkcje produktu: Hypoalergiczny, zawiera naturalne mydło, dzięki któremu skutecznie usuwa zabrudzenia, dobrze się wypłukuje i nie powoduje podrażnień Dedykowany do ubrań kolorowych – zastosowana formuła chroni kolory i zapobiega transferowi barwników miedzy tkaninami Może być stosowany od pierwszych dni życia Posiada delikatną kompozycję zapachową Nie zawiera enzymów, które w kontakcie ze skórą dziecka mogą wywołać alergie Nie zawiera barwników – które mogą wzmagać reakcję alergiczną, zwiększając wrażliwość skóry na inne składniki Nie zawiera wybielaczy optycznych, które mogą powodować podrażnienia Nie zawiera  fosforanów – składników chemicznych,  które zanieczyszczają zbiorniki wodne Posiada nowoczesną, skoncentrowaną formułę Został przebadany dermatologicznie Polecany do prania odzieży osób o skórze szczególnie wrażliwej i skłonnej do alergii  

Brudne dzieci to szczęśliwe dzieci! Się upierze. Się!

Makóweczki

Brudne dzieci to szczęśliwe dzieci! Się upierze. Się!

Od kilku dni po sieci krąży bajeczny mem dotyczący prania (by KURA): Tak to mniej więcej wygląda w każdej rodzinie. Nawet super wspierający mąż i ojciec nie ogarnie pralki. Czasami podejrzewam, że to jakaś genetyczna nieudolność i trwałe zmiany w mózgu. Ci sami mężczyźni co dłubią w komputerze, 75 kabli do telewizora podłączą, latają szukając pokemonów i używają okularów wirtualnej rzeczywistości, podchodząc do pralki minę mają nietęgą. Asotoosochosi? – to jedyne co potrafią wystękać. Więc my im rozprawkę o programach, kolorach, proszkach, rodzajach. To dziecięce, to dorosłe, czytaj metki. I patrząc na ten błędno – przerażony wzrok dochodzimy do wniosku, że zrobimy to same. Lepiej. Wiadomo. A dzieci? No brudne. I szczęśliwe, nikt nie zaprzeczy. Jak jedzą arbuza to kapie po szyji, brzuchu, kolanach, do skarpet. Jak czereśnie to wsmarowane we włosy, uszy, koszulkę i dywan, że o lodach nawet nie wspomnę… Teraz odpiera się je łatwiej, bo są duzi i szczęśliwie niealergiczni. Odplamiacz, proszek i po sprawie. Jak się nie odpierze to… telefon do mamy i ona odprawi swoją magię i potem jest jak nowe (pewnie dopiero przed śmiercią mi zdradzi co tam z tymi ubraniami tak naprawdę robi, że wszystko się odpiera ;)). Ale kiedyś nie było tak łatwo… Wrażliwa i delikatna skóra maluszka wymagała delikatnego proszku od zawsze. Moja mama opowiadała, że kiedyś nie było to takie proste i prało się w płatkach mydlanych. Wszystko było super, poza tym, że ubranka średnio pachniały, a plamki po jedzeniu słabo się dopierały. Obecnie nie musimy stać przy tarze, ani ‚Frani’, jednak wciąż zależy nam na ochronie delikatnej i wrażliwej skóry maluszka. Proszek Bobini jest przyjazny dla portfela mamy, jak również dla dziecka. Hipoalergiczny, niepodrażniający, przeznaczony do prania ubranek mających kontakt ze skórą wyjątkowo delikatną i wrażliwą. Zastosowana formuła chroni kolory ubrań i zapobiega transferowi barwników między tkaninami podczas prania. Receptura oparta na naturalnym mydle (tym, którego używały nasze mamy), skutecznie usuwa zabrudzenia i nie powoduje podrażnień. Może być używany już od pierwszych dni życia. Nie zawiera enzymów, wybielaczy optycznych i barwników, które mogą powodować podrażnienia. Ma bardzo dobre opinie wśród mam (–> TU)! Cechy i funkcje produktu: Hypoalergiczny, zawiera naturalne mydło, dzięki któremu skutecznie usuwa zabrudzenia, dobrze się wypłukuje i nie powoduje podrażnień Dedykowany do ubrań kolorowych – zastosowana formuła chroni kolory i zapobiega transferowi barwników miedzy tkaninami Może być stosowany od pierwszych dni życia Posiada delikatną kompozycję zapachową Nie zawiera enzymów, które w kontakcie ze skórą dziecka mogą wywołać alergie Nie zawiera barwników – które mogą wzmagać reakcję alergiczną, zwiększając wrażliwość skóry na inne składniki Nie zawiera wybielaczy optycznych, które mogą powodować podrażnienia Nie zawiera  fosforanów – składników chemicznych,  które zanieczyszczają zbiorniki wodne Posiada nowoczesną, skoncentrowaną formułę Został przebadany dermatologicznie Polecany do prania odzieży osób o skórze szczególnie wrażliwej i skłonnej do alergii   A mamie po praniu zostaje tylko prasowanie, sortowanie, układanie… :)

Świat według Żunia.

DZWONECZKOWY RAJ MAMY

Świat według Żunia.

Kiedy zobaczyłam zapowiedź tej książki wiedziałam, że będzie moja. Początkowo tylko  z tego powodu, że sentymentalna ze mnie osoba. A autorkę i jej syna miałam możliwość poznać osobiście. Ta rodość, uśmiech i miłość, która od nich bije jest niesamowita. Podbnie jak to w jaki sposób pisze autorka.Czytaj dalej>>>>Czytaj dalej

PANNA OCEANNA

Projekt salon część III

Czasem potrzeba zmian. Zmian w życiu czy mieszkaniu. Czasem wystarczą drobne dekoracje, a w innym przypadku  zmiany potrzebne są znacznie większe. U nas miały być drobne zmiany, malowanie ścian i zaopatrzenie pokoju w dodatki. W kilka dni, jednak powstał plan, a chwilę później jego realizacja. W tydzień zmieniliśmy cały pokój, a w końcowym efekcie jestem zakochana po uszy. Kiedy

MATKA NIE IDEALNA

Dwie córki.

Kiedy dowiedziałam się o drugiej ciąży pomyślałam, że fajnie byłoby mieć siurka dla płciowej odmiany w domu. Chciałam syna za pierwszym, chciałam za drugim razem. Takiego w obdartych Conversach, długich włosach merdających po rzęsach i pięścią, zawsze gotową obronić siostrę. Wiadomo, że co za dużo to nie zdrowo, my mamy w domu jedną pełnowartościową łazienkę […] Artykuł Dwie córki. pochodzi z serwisu matka-nie-idealna.pl.